• Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Drukuj

31.01.2012

Okrzyki, owady i połamane rakiety w Australii

Autor: Wioletta Sielużycka, Źródło: australianopen.com

Pierwszy turniej wielkoszlemowy w sezonie już za nami. W tegorocznym Australian Open nie brakowało emocji, wzruszeń i niespodzianek. Przypomnijmy sobie najciekawsze sytuacje, którymi tenisowy świat żył przez ostatnie tygodnie.

W tegorocznym Australian Open emocji nie brakowało (fot. EPA/JOE CASTRO)

Podziel się:   Więcej

Wiktoria Azarenka miała w Melbourne powody do świętowania
Foto: EPA/DAVID CROSLING

Waleczny Hewitt

Chociaż Lleyton Hewitt był notowany dopiero na 181. pozycji w rankingu ATP i wystąpił w tegorocznych turnieju tylko dzięki tzw. „dzikiej karcie” od organizatorów, to dwukrotny zwycięzca turniejów wielkoszlemowych nie zawiódł swoich kibiców. Mimo 31 lat na karku wykazał się wielką walecznością, która zaowocowała powtórzeniem jego najlepszego wyniku z Melbourne – awansu do czwartej rundy. Podczas tegorocznego turnieju Hewitt postawił opór Andyemu Roddickowi i wygrał seta ze zwycięzcą imprezy Novakiem Djokoviciem. Być może już niebawem Australijczyk będzie miał godnego następcę, gdyż jego rodak Bernard Tomic dotarł do tej samej rundy i przegrał dopiero z Rogerem Federerem.

Pożegnanie Kim Clijsters

Belgijska zawodniczka zawsze mogła czuć się w Melbourne jak u siebie w domu. Jej związek z Lleytonem Hewittem spowodował, że australijska publiczność kibicowała jej tak jak swoim rodakom. Mimo że później drogi Lleytona i Kim się rozeszły, sentyment fanów do zwyciężczyni turnieju z ubiegłego roku pozostał. Śledzili jej każdy krok również dlatego, że miał być to jej ostatni w karierze występ w Australian Open. Po igrzyskach olimpijskich tenisistka chciałaby skupić się już na życiu rodzinnym. Po ostatnim spotkaniu, przegranym z późniejszą zwyciężczynią imprezy Wiktorią Azarenką, kibice pięknie pożegnali Kim, nie pozostawiając wątpliwości, że będą za nią tęsknić.

Wyścig po pierwsze miejsce

Tegoroczny turniej kobiet miał w ostatniej fazie podwyższoną stawkę. Tenisistki walczyły nie tylko o zwycięstwa i awans do kolejnej rundy, ale także o pozycję liderki rankingu WTA. Do zajęcia pierwszego miejsca pretendowały cztery kandydatki: dotychczasowa „pierwsza rakieta świata” Caroline Wozniacki, druga w rankingu Petra Kvitova, trzecia Wiktoria Azarenka i czwarta Maria Szarapowa. Jako pierwsza z walki o fotel liderki odpadła Dunka, która przegrała z Kim Clijsters w ćwierćfinale. Pozostałe zawodniczki awansowały do półfinałów i ostatecznie to finał okazał się pojedynkiem decydującym o pierwszej pozycji. Podwójną pulę zgarnęła Białorusinka, która zdobyła w Australii swój pierwszy tytuł wielkoszlemowy i została nową liderką.

Marcos Baghdatis połamał aż cztery rakiety w jednym meczu
Foto: PAP/EPA

Połamane rakiety

W pamięci widzów tegorocznego Australian Open w niechlubny sposób zapisał się Cypryjczyk Marcos Baghdatis. Podczas czterosetowego meczu, w którym poniósł porażkę ze Szwajcarem Stanislasem Wawrinką, nie ukrywał swojej złości. Niestety frustracja tenisisty została wyładowana na jego rakietach. Zawodnik uderzał nimi z całej siły o kort, tak że aż cztery z nich zostały całkowicie połamane. Filmik ukazujący to zdarzenie bardzo szybko trafiół do internetu i został obejrzany przez setki tysięcy internautów.

Awans Radwańskiej

W Polsce kibice tenisa z zainteresowaniem śledzili poczynania naszej najlepszej tenisistki –Agnieszki Radwańskiej. Niewiele brakowało, a krakowianka zakończyłaby swój występ w Melbourne już na pierwszej rundzie. Po trzygodzinnym maratonie zawodniczka uporała się jednak z Amerykanką Bethanie Mattek-Sands i w kolejnych trzech meczach radziła sobie bardzo dobrze. W ćwierćfinale turnieju na drodze Radwańskiej stanęła niestety późniejsza zwyciężczyni całej imprezy Wiktoria Azarenka. Polce udało się wygrać pierwszego seta, ale na więcej nie starczyło sił. Pocieszeniem dla „Isi” móże być fakt, że postawiła Białorusince o wiele większy opór niż druga finalistka Maria Szarapowa, a także jej awans na najwyższe w karierze szóste miejsce w rankingu.

Decybele na korcie

Rosjanka i Polka miały w Melbourne jeszcze jedno niebezpośrednie starcie. Agnieszka Radwańska zapytana na jednej z konferencji prasowych o okrzyki Marii Szarapowej na korcie, oceniła to bardzo negatywnie. Po odpadnięciu naszej tenisistki z turnieju wypowiedź została przytoczona byłej liderce rankingu, która natychmiast skomentowała: – Czy ona przypadkiem nie jest już w Polsce?. Jak widać temat dźwięków wydawanych przez tenisistki był w tym roku wyjątkowo gorący. Dyskutowały o nim nie tylko zawodniczki, ale przede wszystkim widzowie turnieju i fani tenisa. Dodatkowo atmosferę podgrzał kobiecy finał, w którym wystąpiły dwie najgłośniejsze tenisistki. W związku z tak dużymi kontrowersjami władze WTA obiecały, że rozważą wprowadzenie ograniczenia głośnych okrzyków na kortach.

Owady dokuczały na korcie tenisistom
Foto: EPA/AHMAD YUSNI

Emocje w finale deblistów

Tegorocznemu finałowi turnieju deblowego mężczyzn towarzyszyło wyjątkowo wiele emocji. 38-letni Lenader Paes marzył o wygranej, bo do kolekcji tytułów wielkoszlemowych brakowało mu jedynie pucharu z Australian Open, natomiast Bracia Bryanowie mieli szanse na rekordowe dwunaste zwycięstwo w turnieju takiej rangi. Triumfował Paes w parze z Radkiem Stepankiem, co było powodem do ogromnego wzruszenia Hindusa. Bob Bryan nie wracał do domu jednak smutny. Jego ciężarna żona miała na 31 stycznia wyznaczony termin porodu i tenisista nie wiedział, czy zdąży powitać dziecko. Jego córeczka czekała jednak wytrwale na tatę i wujka. Gdy zawodnicy siedzieli w samolocie, lecącym do USA, dziecka nie było jeszcze na świecie.

Owady i ptaki na korcie

Na koniec warto wspomnieć, że na kortach Melbourne Park w tym roku często pojawiali się nieoczekiwani goście. Nad głowami zawodników pojawiały się ptaki, latające nad kortami i trybunami. To nie one jednak były najbardziej uciążliwe. W środku australijskiego lata bardzo aktywne okazały się owady, pojawiające się zwłaszcza podczas wieczornych spotkań. Zwabiane przez sztuczne światło insekty przelatywały przez plac gry, przysiadały na korcie, a czasami nawet na samych zawodnikach.

Czytaj także: Ból sprawiał radość finalistom Australian Open