• Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Drukuj

04.06.2011

Roland Garros: królowa może być tylko jedna

Źródło: PAP/dp

Francesca Schiavone brakuje tylko jednego zwycięstwa do obrony tytułu w wielkoszlemowym turnieju na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa (pulą nagród 17,052 mln euro). W sobotnim finale włoska tenisistka zmierzy się w Paryżu z Chinką Na Li. Początek o godz. 15.00.

Włoszka Francesca Schiavone (L) i Chinka Na Li (fot. PAP/EPA)

Podziel się:   Więcej

Szarapowa czy Kirilenko? Która z nich jest piękniejsza?


W poprzedniej edycji Schiavone przeszła do historii jako pierwsza Włoszka, której udało się triumfować w jednej z imprez zaliczanej do Wielkiego Szlema. 23 czerwca będzie obchodzić 31. urodziny.

W sobotę spotka się z Li po raz piąty, a bilans dotychczasowych pojedynków jest remisowy 2-2. Na „cegle” trafiły na siebie tylko raz, przed rokiem w drugiej rundzie Roland Garros.

Schiavone (L) pokonała w półfinale Marion Bartoli
Foto: PAP/EPA

Wówczas lepsza w dwóch setach okazała się tenisistka pochodząca z Mediolanu. Podobnie było w 2008 roku podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie, na twardej nawierzchni. Na niej poniosła za to dwie porażki – w Sydney w 2007 roku i dwa lata później w wielkoszlemowym US Open.

Li w styczniu – jako pierwsza Chinka w historii – osiągnęła finał w Wielkim Szlemie, ale decydujący pojedynek w Australian Open przegrała w trzech setach z Belgijką Kim Clijsters. W sobotę stanie więc przed drugą szansa zdobycia tytułu w jednym z czterech najważniejszych turniejów w sezonie. Mecz rozpocznie się o godzinie 15.00.

Zwyciężczyni zdobędzie 2000 punktów do rankingu (Schiavone broni tylu punktów), a pokonana zawodniczka 1400. W przypadku premii finansowej jest to odpowiednio 1,2 miliona euro oraz połowa tej sumy.

Później zostanie rozegrany finał debla mężczyzn, w którym Kolumbijczyk Juan Sebastian Cabal i Argentyńczyk Eduardo Schwank zmierzą się z parą rozstawioną z numerem dwa – Białorusinem Maksem Mirnym i Kanadyjczykiem Danielem Nestorem.

Zobacz także: Federer: czekałem całe życie na takie zwycięstwo
 
 
 
...