Kowalczyk: to nie atak na Marit
Jestem prawdziwą szczęściarą – mówi o sobie Justyna Kowalczyk – zdobywczyni trzech medali ostatnich igrzysk olimpijskich. Niestety, z Vancouver zapamięta nie tylko piękne chwile. Rysą na szkle pozostaną problemy organizacyjne i rozdmuchany – jak mówi – konflikt z Marit Bjoergen.
Niesamowity finisz biegu na 30 kilometrów na zawsze pozostanie w pamięci kibiców. Pojedynek z Norweżką Marit Bjoergen miał charakter wręcz symboliczny. – Pamiętam, kiedy zobaczyłam ją kątem oka. Pomyślałam sobie wtedy: nie tym razem! Nie wiem jak, ale udało mi się przyspieszyć – wspomina Justyna Kowalczyk w programie "Tomasz Lis na żywo".
Jednym z najbardziej wzruszających dla niej momentów była ceremonia medalowa, podczas której otrzymała złoty medal. – 90 procent osób pod podium, to byli Polacy. To była dla mnie niesamowita radość, niesamowite spełnienie. Absolutne szczęście – mówi.
Z Vancouver przywiozła jednak nie tylko pozytywne wspomnienia. Część tych negatywnych dotyczyła problemów organizacyjnych, ale nie tylko... – Bardzo źle odebrałam całą presję, która na mnie spadła. Wiedziałam, że będzie ona duża, ale sądziłam jednak, że przybierze zdrowe rozmiary.
– Nie wiedziałam, że będą się czepiać każdego mojego gestu, każdego słowa... Każdy, kiedy jest podenerwowany mówi, albo robi coś, czego normalnie by nie zrobił. Na pewno puszczały nam nerwy – mówi Justyna Kowalczyk.
Osobną sprawą było zamieszanie, które wywołały słowa naszej narciarki na temat Marit Bjoergen. Polka miała zarzucić jej, że wyniki zawdzięcza m.in. lekom na astmę. – Historia została szybko rozdmuchana. I - jak to u nas w Polsce - cała Norwegia była za Marit i cała Polska była... za Marit – komentuje Kowalczyk.
– Na igrzyskach może nie powinno się o tym mówić. Z drugiej strony, gdybym powiedziała to na mistrzostwach Polski, nikt by mnie nie posłuchał. Trzeba było wykorzystać to, że jest tam wiele osób, które tę myśl podchwycą – tłumaczy mistrzyni olimpijska. – Zdecydowanie nie był to atak na Marit. Chodziło o sam fakt, aby zaczęto o tym mówić. Bo jest to problem.
Obu narciarkom nie udało się jednak wyjaśnić sobie całej sytuacji, choć – jak przyznaje Kowalczyk – była ku temu okazja. – Przed ceremonią medalową byłyśmy w jednym pomieszczeniu. Stałam razem z Finką (Aino-Kaisą Saarinen - red.), śmiałyśmy się. A Marit do nas nie podeszła, więc...
Wyniki
- 15.02.2010Bieg techniką dowolną (K) - 10 km
- 17.02.2010Sprint techniką klasyczną (K)
- 19.02.2010Bieg łączony (K) - 15 km
- 22.02.2010Sprint drużynowy (K)
- 25.02.2010Sztafeta (K) - 4x5 km
- 27.02.2010Bieg ze startu wspólnego (K) - 30 km
- 16.02.2010Bieg techniką dowolną (M) - 15 km
- 17.02.2010Sprint techniką klasyczną (M)
- 20.02.2010Bieg łączony (M) - 30 km
- 22.02.2010Sprint drużynowy (M)
- 24.02.2010Sztafeta (M) - 4x10 km
- 28.02.2010Bieg ze startu wspólnego (M) - 50 km














