Vancouver 2010 Olympic GamesTelewija Polska SA

Strona główna  » Vancouver2010  » Bobsleje
Za cztery lata czekają nas igrzyska w Soczi. Raczej już bez Małysza, jeszcze z Kowalczyk i... Właśnie, z kim jeszcze?

Na bobslejowy tor z... castingu

  • Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Drukuj
  • Dodaj do:
  • Dodaj do Śledzika
Źródło: PAP

W nietypowy sposób przygodę z bobslejami rozpoczęły Belgijki Elfje Willemsen i Eva Willemarck, które we wtorek zadebiutują w igrzyskach w Vancouver. Przed prawie trzema laty wygrały specjalny casting, a pierwsze treningi przeprowadziły pod czujnym okiem kamer.

Wówczas ani one, ani autorzy projektu nie spodziewali się, że zwieńczeniem będzie udział w igrzyskach. To był prawdziwy bobslejowy ”Big Brother”.

- Organizatorzy szukali sportowców, którzy chcą spróbować czegoś nowego. Uprawiałam lekkoatletykę, ale wiedziałam, że w tej dyscyplinie nie spełnię marzenia, jakim był start na olimpiadzie. Wiele sobie nie obiecywałyśmy po bobslejach, ale z każdym rokiem czyniłyśmy większe postępy niż się spodziewałyśmy - powiedziała Willemarck, która wcześniej trenowała biegi sprinterskie. Jej partnerka rzucała oszczepem.

Na torze w Whistler wystartują w bobie, który kupiły od łotewskiego zawodnika Janisa Mininsa. - To nasz sportowy anioł. Wiedział, że sprzęt, który używamy, nie jest zbyt dobry, dlatego postanowił nam pomóc - stwierdziły 25-latki, których najlepszym miejscem w Pucharze Świata było 14. w niemieckim Winterbergu.

O pierwszym w karierze ślizgu w bobie Willemsen powiedziała wprost: - Na jednym z zakrętów chciałam... wyskoczyć. Jechałyśmy coraz szybciej i szybciej, strasznie trzęsło moją głową.

Jak przyznały, ich występ w Kanadzie będzie uwieczniony w filmie dokumentalnym. - Bez programu nie byłoby nas w igrzyskach - dodały.