Dziś finał marzeń: Kanada - USA!
Takie mecze przechodzą do historii jeszcze przed ich rozpoczęciem. Niezależnie od wyniku, poziomu gry czy liczby strzałów na bramkę. Bo Kanada - USA to coś więcej niż spotkanie dwóch hokejowych drużyn. To zderzenie wielkich ambicji wielkich narodów, a porażki w tym meczu nie osłodzi żadnemu z odwiecznych rywali worek medali w innych dyscyplinach. Transmisja meczu tylko w TVP1 i TVP Sport oraz na VANCOUVER.TVP.PL już od godz. 21:15.
Stanisław Snopek przed wielkim finałem: Amerykanie robią wrażenie
Łamy kanadyjskiej prasy wypełniają pochwały po zmieceniu z tafli Rosji. Między wersami pobrzmiewa nuta niepokoju po zwycięstwie zaledwie 3:2 w półfinałowym spotkaniu ze Słowacją. I co gorsza po porażce z dzisiejszym rywalem: USA.
Znasz się na hokeju? Sprawdź się w naszym quizie!
Amerykanów maluje się jako świętokradców. W telewizji na okrągło pokazywana jest reklama, której hasłem przewodnim jest: "Upewnijmy się, że cały świat wie, czyją dyscyplinę sportu uprawia". Kanadyjczycy słusznie roszczący sobie prawo do tytułu "ojców-założycieli hokeja" nie mogą przeboleć, że Amerykanie brutalnie wtargnęli do świątyni tej dyscypliny. Zwycięstwo 5:3 mówi samo za siebie.

Sidney Crosby – jedna z najjaśniejszych gwiazd zespołu Kanady
Foto: PAP/EPA
USA pozostaje jedynym niepokonanym zespołem na tym turnieju. To ogromne zaskoczenie, bo jeszcze przed startem w kanadyjskiej prasie zawsze przy nazwie tej reprezentacji pojawiało się znamienne "underdog" - czyli drużyna z cienia, która może jedynie z dystansu przyglądać się, jak faworyci rozdzielają między sobą medale.
Tymczasem to Amerykanów nikt nie jest w stanie powstrzymać, to oni we wszystkich pięciu meczach strzelali gola jako pierwsi. I co budzi ogromną sympatię kibiców na całym świecie - mają bardzo młodą drużynę: czternastu hokeistów w całej ekipie ma 25 lat lub mniej.
Co przeciwstawi Kanada? Huraganowy atak, który sprawia, że faworyt numer 1 do złota - Rosja straciła rachubę traconych goli. Tym razem zapora może być trudniejsza: w meczu obu drużyn popisową partię rozegrał Ryan Miller, który obronił 42 strzały Kanadyjczyków. Tymczasem presja na gospodarzach jest ogromna - jeśli wygrają i zdobędą złoto, zostaną rekordzistami pod względem liczby złotych krążków na jednych igrzyskach. W Vancouver zgromadzili ich już 13.

Kanadyjczycy mogą liczyć na szalony doping swoich fanatycznych kibiców
Foto: PAP/EPA
Ten mecz będzie szczególny również dla Briana Burke'a, który prowadzi Amerykanów. Dla niego świat skończył się na tydzień przed igrzyskami: jego syn - Brendan zginął w wypadku samochodowym. Trener na bok odsunął tragedię osobistą i postanowił nie składać rezygnacji.
Czytaj również: Pełna gotowość przed finałem marzeń
Z perspektywy czasu wydaje się, że paradoksalnie to wydarzenie jeszcze bardziej skonsolidowało szeregi Amerykanów. Jeśli dziś wygrają, to będzie przede wszystkim zwycięstwo Burke'a: nie tylko nad Kanadą, ale także nad własnymi słabościami.
Niemal dokładnie 30 lat temu miał miejsce tzw. "Cud na lodzie". Złożona z amatorów drużyna USA nie dała szans ZSRR uznawanej za najlepszą na świecie. Kanada, której całą hokejowa drużyna wyceniana jest na 143 mln euro, nie patrzy na analogie. Ekipa spod znaku klonowego liścia chce powtórki z ćwierćfinału - z meczu Rosją. Czy USA sprawi, że obecna wersja amerykańskiego snu będzie nosiła nazwę "Cud na lodzie vol. 2", przekonamy się już dzisiaj: początek spotkania o 21.15.












