Pełna gotowość przed „finałem marzeń”
W niedzielę hokeiści Kanady zagrają z Amerykanami o złoty medal w olimpijskim turnieju na igrzyskach w Vancouver. Taki skład finału jest spełnieniem marzeń organizatorów i kibiców kanadyjskich rozkochanych w tej dyscyplinie sportu i szansą na rewanż.
Olimpijskie złoto dla klonowego liścia? Innego scenariusza nie wyobrażają sobie kibice w Kanadzie (fot. PAP/EPA)
Materiały wideo
Na tegorocznych igrzyskach obydwa zespoły spotkały się w ostatnim meczu swojej grupy, decydującym o bezpośrednim awansie do 1/4 finału z pierwszej pozycji. Wygrali wówczas Amerykanie 5:3, a Kanadyjczycy musieli walczyć o miejsce w tej fazie w meczu play off z Niemcami (8:2).
Dzień później drużyna spod znaku klonowego liścia wyeliminowała Rosjan 7:3, a następnie w piątkowym półfinale uporała się ze Słowakami 3:2, choć w końcówce rywale zdobyli dwa gole i byli bliscy wyrównania.
Natomiast Amerykanie w ćwierćfinale wygrali nie bez trudu ze Szwajcarią 2:0, a w piątek w półfinale pokonali Finów 6:1. W niedzielę o godzinie 21.00 czasu polskiego ponownie przeciwko sobie wyjadą na lód ekipy USA i Kanady.
Czytaj także: Kanada – USA w wielkim finale!

Roberto Luongo wygrał rywalizację w kanadyjskiej bramce z Martinem Brodeurem
Foto: PAP/EPA
Przed igrzyskami gospodarze byli typowani na faworytów zmagań olimpijskich, ale potknięcie w fazie grupowej trochę nadwerężyło wizerunek „super teamu”.
– Od dwóch tygodni gramy pod ogromną presją i już trochę do tego przywykliśmy. Może trochę dłuższą drogą, ale jednak dotarliśmy do finału i jesteśmy tym podekscytowani – powiedział kanadyjski bramkarz Roberto Luongo.
– Nie mamy szczególnych oczekiwań, choć oczywiście marzymy o złocie, jak wszyscy. Liczymy na dobrą zabawę, szczególnie, że gramy przeciwko USA, ale nie mamy szczególnych oczekiwań – dodał.
Tamto spotkanie miało rekordową oglądalność w historii kanadyjskiej telewizji, a niedzielny finał może pobić ten wynik.

Zach Parise (P) nie ma zamiaru się oszczędzać w niedzielnym finale
Foto: PAP/EPA
Styl w jakim Kanadyjczycy pokonali mocną ekipę Rosji na nowo podgrzał nadzieje miejscowych kibiców na końcowy sukces, jednak Amerykanie – jak na razie – wydają się najlepiej przygotowanym do turnieju zespołem.
– Wciąż nie myślę, że pokonaliśmy tu faworytów. Trudno powiedzieć czy oni nimi byli czy może jednak my. To był jeden z naszych dobrych meczów na olimpiadzie, a przed nami jest najważniejszy występ, więc nie będziemy się oszczędzać w niedzielę – powiedział amerykański napastnik Zach Parise, podkreślając, że pod większą presją będą musieli grać ich rywale.
– Trudno jest powiedzieć kto jest teraz silniejszy, bo to już nie są te same zespoły, co kilka dni temu. W fazie grupowej były to jeszcze grupki zawodników z różnych klubów ligi NHL, które dopiero się docierały. teraz to są w miarę zgrane drużyny, które mają za sobą kilka ciężkich meczów. Na pewno jesteśmy teraz lepszym teamem, niż na początku igrzysk – powiedział trener
Amerykanów Ron Wilson.












