Vancouver 2010 Olympic GamesTelewija Polska SA

Strona główna  » Vancouver2010  » Hokej
Za cztery lata czekają nas igrzyska w Soczi. Raczej już bez Małysza, jeszcze z Kowalczyk i... Właśnie, z kim jeszcze?

Snopek: Amerykanie robią wrażenie

  • Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Drukuj
  • Dodaj do:
  • Dodaj do Śledzika
Autor: Stanisław Snopek,

Ależ się pomyliłem w ocenie możliwości Finów, czy może raczej nie doceniłem siły młodości zespołu USA i trenerskiego kunsztu prowadzącego tę ekipę Rona Wilsona. Ale kto by się spodziewał, może nawet nie tyle awansu hokeistów ze Stanów Zjednoczonych do olimpijskiego finału, co rozmiarów ich zwycięstwa nad drużyną Suomi - pisze z Vancouver komentator zmagań hokejowych Stanisław Snopek.

Według Stanisława Snopka lepsze wrażenie od Kanadyjczyków robią hokeiści USA (fot. TVP)

Słynący ze świetnych bramkarzy Finowie, którzy w czterech wcześniejszych meczach w Vancouver stracili cztery gole już po 20 minutach przegrywali 0:6! Kiedy na początku trzeciej minuty Miikka Kiprusoff popełnił koszmarny błąd, wyjeżdżając z bramki i podając krążek na kij Amerykaninowi, przypomniały mi się igrzyska w Calgary, mecz polskich hokeistów z Kanadą i podobną pomyłkę Gabriela Samoleja na początku meczu. Wtedy tamta pomyłka wpłynęła na „Gabrysia” niezwykle mobilizująco i wynik 1:0, dzięki jego wspaniałym interwencjom, utrzymał się do końca meczu. Kanada – Polska 1:0 w hokeju na lodzie! To był szok, a Samolej trafił na pierwsze strony gazet. W Vancouver, w przypadku Finów, historia jednak się nie powtórzyła. Kiprusoff już nie zdążył złapać właściwego rytmu i po 10 minutach zjechał z lodowiska przy stanie 0:4. Co ciekawe w tym meczu bilans celnych strzałów na bramkę był idealnie remisowy 25:25.

Drugi półfinał dość nieoczekiwanie przyniósł sporo emocji w ostatnich dziesięciu minutach, kiedy po dość przypadkowym trafieniu Lubomira Visznowsky’ego kontrolujący dotąd przebieg wydarzeń na lodowisku Kanadyjczycy oddali całkowicie inicjatywę Słowakom. I w ostatnich sekundach omal nie doszło do wyrównania. Pavol Demitra. w sobie tylko wiadomy sposób, nie pokonał kolegi klubowego z Vancouver Canucks, Roberto Luongo. Tym razem będę juz ostrożniejszy i nie podejmę się typowania wyniku finałowej rywalizacji. Jak na razie lepsze wrażenie sprawiają Amerykanie.

Podobnie jak ćwierćfinałowe spotkanie Szwecja – Słowacja do złudzenia przypominało starcie zespołu Trzech Koron z Białorusią w Salt Lake City, tak postawa hokeistów USA i Kanady nasuwa skojarzenia z Pucharem Świata w 1996 roku. Wtedy tez Amerykanów prowadził Ron Wilson, mieli młodą drużynę, a decydujące starcie miało miejsce w Kanadzie. Dodam więc tylko, nic więcej nie sugerując, że tamten mecz w Montrealu Amerykanie wygrali 5:2, uciszając 20 tysięcy kibiców w pięknej hali Molson Center...

Bilety na finał dostępne będą już tylko u „koników” przed halą, a i co do tego nie ma pewności, bo przecież ich „normalna” cena wynosi 750 dolarów kanadyjskich. Jakież więc będzie ew. przebicie dla chętnych dokonania zakupu „last minute” skoro, (wcześniej w sprzedaży za 450 dolarów kanadyjskich) nagabywany przez nas „konik” oferował bilety na finał kobiet za kwotę 1.800 dolarów? Kanada żyje juz tym meczem, choć trzeba przyznać, że i na innych arenach igrzysk odnosi spore sukcesy.

Przed ostatnim dniem rywalizacji maja już 13 złotych medali i prowadzą w klasyfikacji. My też mamy powody do radości. Dwa medale jednego dnia! Justyna Kowalczyk potwierdziła klasę, pokonując w pięknej walce Marit Bjoergen, a jakże miłą niespodziankę sprawiły nasze łyżwiarki szybkie, zdobywając brąz w wyścigu drużynowym! A naprawdę niewiele zabrakło im do jeszcze większego szczęścia. Brawo dziewczyny! W hokeju na lodzie miłą i jak na razie nieosiągalną dla nas niespodzianką byłoby już samo zakwalifikowanie się na igrzyska. Czy uda się to już za cztery lata? Na dzisiaj trudno być optymistą...