Alpejka dumna z... ostatniego miejsca
Ostatnie miejsce zarówno w slalomie gigancie, jak i slalomie nie sprawiło przykrości 21-letniej Marjan Kalhor. Przeciwnie, rozpierała ją duma, że była pierwszą kobietą z Iranu, która wystąpiła w zimowych igrzyskach olimpijskich.
W piątkowym slalomie 21-letnia Kalhor zajęła 55. miejsce, ze stratą 35,71 do
triumfującej Niemki Marii Riesch. W slalomie gigancie była 60., a łączny czas
obu przejazdów od zwyciężczyni Niemki Viktorii Rebensburg miała gorszy o
38,28.
– Czas nie ma znaczenia, miejsce się nie liczy, nawet fakt, że dotarłam do
mety nie ma wartości. Ważne, że w ogóle wystartowałam. Jestem dumna, że
pierwsza Iranka wystąpiła w zimowych igrzyskach olimpijskich – powiedziała
Iranka, która na narciarski kask miała założony nikab, czyli chustę zgodnie z
religią islamską zasłaniającą znaczną część twarzy kobiety.
– Pierwszy krok został zrobiony. A teraz będę trenować, trenować i jeszcze raz
trenować, by za cztery lata osiągnąć lepsze wyniki – dodała.
Jak przyznała, nikab jej nie przeszkadzał w jeździe. – W ogóle nie zwracałam
na to uwagi. To nasz tradycyjny strój. W Iranie nosimy go na co dzień i
wszędzie, więc jestem do niego przywiązana – zaznaczyła, informując, że po
raz pierwszy jeździła na nartach w wieku czterech lat.
– Kobiety w Iranie są wolne, a władze kraju oczekują od nas większej
aktywności – podkreśliła kończąc rozmowę z dziennikarzami.














