Radośc i łzy rodziców słynnych alpejek
Gdy Maria Riesch zdobyła drugi złoty medal igrzysk w Vancouver i ze łzami w oczach mówiła dziennikarzom, że to najpiękniejszy dzień w życiu, jej siostra Susanne płakała, bo straciła wielką szansę na olimpijskie podium. A to wszystko na oczach rodziców.
Starsza z sióstr Riesch triumfowała w piątek w slalomie, a wcześniej na stoku
w Whistler wygrała rywalizację w superkombinacji. Radość z sukcesu zmącił
smutek Susanne, która po pierwszym przejeździe była czwarta, ale drugiego nie
ukończyła.
Maria po przekroczeniu mety padła na śnieg i okrzykami radości celebrowała
zwycięstwo. – To najpiękniejszy dzień w moim życiu. Strasznie się cieszę z
tego sukcesu. Z drugiej strony strasznie mi przykro, że Susanne nie osiągnęła
celu, jakim było miejsce na podium. Czuję się dziwnie i cierpię razem z nią
– powiedziała Maria Riesch.
Jak przyznała, przygotowując się do finałowego przejazdu nie miała
informacji, jak poszło siostrze. – Nie miałam pojęcia, że wypadła z trasy.
Nikt mi nic nie powiedział, zresztą byłam maksymalnie skupiona na
przygotowaniach do swojego startu – wyjaśniła.
Występy sióstr Riesch obserwowali ich rodzice - mama Monika i ojciec Sigi, u
których radość również mieszała się z żalem. – Wahania nastrojów były
niesamowite. Po pierwszym przejeździe zadowolenie, że obie córki pojechały
wspaniale. Później dramat Susi, która nie dojechała do mety, a na koniec duma
z sukcesu Marii – przyznała matka niemieckich alpejek.
– Ten dzień kosztował moje córki wiele nerwów. Napięcie było niesamowite.
Wieczorem musimy się wybrać na piwo, by trochę odreagować – powiedział ojciec
Riesch.
Niemki wygrały w sumie trzy z pięciu konkurencji alpejskich kobiet, gdyż w
slalomie gigancie triumfowała Viktoria Rebensburg. Trzy złote medale zdobyły
wcześniej w 1998 roku w Nagano Katja Seizinger i Hilde Gerg.
Za rok mistrzostwa świata odbędą się w Garmisch-Partenkirchen, skąd pochodzą
siostry Riesch. – Już nie możemy się doczekać. Zawody niemal przed domem –
powiedziała Maria.














