Vancouver 2010 Olympic GamesTelewija Polska SA

Strona główna  » Vancouver2010  » Snowboard
Za cztery lata czekają nas igrzyska w Soczi. Raczej już bez Małysza, jeszcze z Kowalczyk i... Właśnie, z kim jeszcze?

Nurowski: Ligockim już nie pomożemy

  • Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Drukuj
  • Dodaj do:
  • Dodaj do Śledzika
Źródło: PAP

Snowboard oraz łyżwiarstwo szybkie i figurowe to dyscypliny, na których najbardziej zawiódł się prezes PKOl Piotr Nurowski w igrzyskach w Vancouver. Najbardziej zabolała go postawa rodziny Ligockich, dlatego zapowiedział, że nie mogą liczyć już na jego pomoc.

Mateusz wypadł najlepiej z rodziny Ligockich, był... czwarty od końca (fot. PAP/EPA)

Nazwisko Ligocki kojarzy się Polakom przede wszystkim ze snowboardem, dyscypliną, która na igrzyskach w Kanadzie poniosła sromotną porażkę. Z czterech reprezentantów aż trzech wywodzi się z jednego drzewa genealogicznego. Michał i Paulina startowali w konkurencji halfpipe, Mateusz ścigał się w snowcrossie.

Najlepiej wypadł właśnie ostatni z wymienionych, który był czwarty od końca, Michał był przedostatni, a Paulina, z którą wiązano największe nadzieje, bo w swoim dorobku ma dwa brązowe medale mistrzostw świata, znalazła się na trzecim od końca miejscu.

Mam już pewną nieuczesaną myśl w głowie. Jeżeli rodzina Ligockich w dalszym ciągu chce uprawiać i rozwijać snowboard, to my im nie będziemy przeszkadzać, ale niech robią to na własny koszt. Jak uzyskają dobry wynik to im oddamy pieniądze. Może to jest rozwiązanie? Tak niektóre kraje robią. Chociażby Szwedzi w narciarstwie alpejskim – powiedział Nurowski.

Dodał, że tutaj w grę wchodzą spore pieniądze, a inne dyscypliny potrafiły sobie i bez odpowiednich warunków w kraju, świetnie poradzić. – Spójrzmy na saneczkarzy, czy nawet na bobsleistów. Oni mają równie ciężkie warunki, by się przygotować - Ewelina Staszulonek rewelacja, chłopcy w bobslejowych dwójkach - szesnaste miejsce. Naprawdę zasługują na słowa pochwały, a na pewno nie mają lżej niż snowboardziści.

Prezes PKOl zdumiony był słowami Michała Ligockiego, który wyraził swoją dezaprobatę po krytyce jego dyscypliny sportu przez Nurowskiego. – Oczywiście, że powiedziałem, iż mam wrażenie, jakoby ich celem było tylko zakwalifikowanie się do igrzysk, a nie walka o najwyższe lokaty. A co ja mam powiedzieć? Mam ich jeszcze po takim występie chwalić? – pytał się prezes PKOl.

Nurowski zaznaczył, że o całej sytuacji zamienił już parę słów z prezesem PZSnow Markiem Królem. – W związku jest niedobra sytuacja. Z prezesem Królem rozstałem się na lotnisku i mu powiedziałem, że na pewno Ministerstwo Sportu i PKOl nie przejdzie do porządku dziennego nad czymś takim. Abstrahuję już od fatalnych wyników sportowych. To jest najbardziej nieudany występ jaki widziałem. Już myślałem, że gorzej niż cztery lata temu w Turynie nie może być. Okazuje się, że może – ocenił.