Tak wybrano Vancouver
Siedem lat temu mieszkańcy kanadyjskiego Vancouver przywitali eksplozją radości wiadomość, że członkowie MKOl przyznali im na sesji w Pradze prawo do organizacji XXI zimowych igrzysk. W głosowaniu pokonali południowokoreańskie Pyeonghang i austriacki Salzburg.
Decyzja nie była wówczas zaskoczeniem. Mało prawdopodobne wydawało się, że po letnich igrzyskach w Atenach (2004) i zimowych w Turynie (2006) Europa znowu zaskarbi sobie przychylność MKOl. Obserwatorzy nie byli więc zdumieni, gdy to właśnie Salzburg odpadł w pierwszej turze.
Pyeonghang nie było już tak łatwo pokonać. W finałowej rundzie głosowania Vancouver wygrało stosunkiem głosów 56:53.
Już wcześniej jednak mówiono, że w opinii członków komisji MKOl wizytującej kandydatów, właśnie kanadyjskie miasto jest najlepiej przygotowane do przeprowadzenia igrzysk.
W raporcie podkreślono duże zaangażowanie władz oraz rządowe gwarancje na wykonanie niezbędnych inwestycji. Mówiono także o zaangażowaniu w rozwój sportu osób niepełnosprawnych i dobre przygotowanie do przeprowadzenia paraolimpiady.
Sama kandydatura miasta wzbudziła jednak mieszane uczucia. Kanada jest wprawdzie postrzegana jako kraina śniegu i dzikiej, arktycznej przyrody, ale Vancouver, leżące na zachodnim wybrzeżu (w prowincji Brytyjska Kolumbia) ma bardzo umiarkowany klimat.
Zimą padają najczęściej jedynie deszcze, a nie śnieg; średnia opadów w styczniu to 132 mm, w lutym 116 mm. Zimowe sztormy znad Pacyfiku przynoszą śniegi, które obficie pokrywają góry nadbrzeżne, tak że do pobliskiego Whistler (znanej stacji sportów zimowych) ściągają narciarze z całego świata.– Śnieg zalega w górach tam, gdzie trzeba i nie musimy go zwozić – zapewniał w 2003 roku Sam Corea, rzecznik Vancouver 2010 Bid Corp., przed sesją MKOl w Pradze.
Teraz jego słowa brzmią niczym bajka; sprawdza się bowiem do tej pory ten bardziej pesymistyczny scenariusz. W mieście i okolicach brakuje śniegu, a plusowe temperatury, deszcze i nie wskazujące na poprawę sytuacji prognozy pogody, wprawiają w drżenie serca organizatorów.
Siedem lat temu za "piętę achillesową" uważano 125-kilometrową drogę szybkiego ruchu, łącząca Vancouver z Whistler. Była wąska, narażona na silne podmuchy wiatru, a zimą uchodziła za niebezpieczną. Komisja MKOl, zwróciła wtedy na to uwagę, ale wyraziła też przekonanie, że rząd kanadyjski - kosztem 600 mln dolarów - wywiąże się z obietnicy unowocześnienia szosy, co zredukuje czas podróży między obu miejscowościami. Tak też się stało.
Dostosowano się również do sugestii, by część ceremonii medalowych pozostawić na miejscu, w Whistler, aby uniknąć konieczności podróży do Vancouver. Wybudowano na ten cel mieszczący osiem tysięcy widzów obiekt Medal Plaza i zapowiedziano, że każda dekoracja będzie wyjątkowym widowiskiem.
Działacze sportu regionu długo oczekiwali na swą szansę. Bez sukcesu ubiegano się o igrzyska w 1976 roku, które przyznano austriackiemu Innsbruckowi. W przeszłości tylko raz w Kanadzie, w Calgary (prowincja Alberta), w 1988 roku, goszczono zimowych olimpijczyków.














