Ostatnia kolejka ligowego sezonu zwykle oznaczała koniec emocji. Ale nie tym razem. Po reformie T-Mobile Ekstraklasy po ostatniej kolejce prawdziwe emocje dopiero się zaczną. Bo z jednej tabeli wyłonię się dwie – mistrzowska i spadkowa. W tej sytuacji najbardziej zagorzała walka wcale nie rozegra się ani na szczycie, ani na dnie, a w samym środku tabeli. Czyli tam, gdzie zwykle o tej porze już nic się nie dzieje. Za to teraz właśnie tam stawka jest najwyższa. Stawka jak najbardziej policzalna finansowo. W grupie mistrzowskiej naprawdę można nieźle zarobić. No i unika się stresu i bijatyki z drużynami zagrożonymi spadkiem do I ligi.
Korona Kielce – Cracovia – to spotkanie ma dużo większe znaczenie dla Cracovii. Ta ciągle ma szansę na awans do grupy mistrzowskiej, w przeciwieństwie do Korony. Pasy muszą jednak liczyć na potknięcia rywali – porażkę lub remis Lechii we Wrocławiu lub porażkę Górnika w Zabrzu z Lechem. Oba scenariusze są całkiem realne, więc krakowianie mają o co grać. Powrót do gry Saidiego Ntibazonkizy dał jego drużynie nową moc i wiarę w zwycięstwa. W Kielcach nie będzie łatwo, ale – jak to pięknie określają trenerzy – cechy wolicjonalne zadecydują.
Typ: 2
Wisła Kraków – Podbeskidzie Bielsko-Biała – Wisła skompromitowała się w Łodzi, dlaczego więc miałaby się nie skompromitować u siebie z Podbeskidziem? W poprzednich dwóch meczach w Krakowie – z Ruchem i Zawiszą – przegrała 0:1. Bielszczanie desperacko bronią się przed spadkiem do I ligi i teraz nie będą wygodnym rywalem dla żadnej drużyny. Pachnie sensacją.
Typ: X
Górnik Zabrze – Lech Poznań – w Zabrzu piłkarzom Górnika ziemia zaczyna palić się pod nogami. Jeśli przegrają z Lechem, a Lechia i Cracovia wygrają, zespół Roberta Warzychy będzie musiał grać w grupie spadkowej! I naprawdę nie można takiego scenariusza wykluczyć. Górnicy w 2014 roku nie wygrali choćby jednego meczu. A skoro tak, to pretensje w razie ewentualnej katastrofy i osunięcia się do dolnej połowy tabeli powinni mieć wyłącznie do siebie. Promyk nadziei kibicom Górnika daje... ostatnie wysokie zwycięstwo Lecha 6:1 nad Jagiellonią. Kolejorz już w tym sezonie w takich samych rozmiarach pokonał Cracovię i potem wcale nie poszedł za ciosem. Okazało się, że na raz opróżnił cały magazynek i nabojów zabrakło mu już w kolejnym meczu. Na własnym stadionie zaledwie zremisował 1:1 z Zagłębiem. Czy teraz będzie podobnie?
Typ: 2
Zawisza Bydgoszcz – Ruch Chorzów – Zawisza gra ostatnio co trzy dni, ale nie ma powodów do narzekań. W półfinale Pucharu Polski pokonał na wyjeździe Jagiellonię 2:0, więc już praktycznie może się przygotowywać do wielkiego finału na Stadionie Narodowym. W lidze piłkarze Ryszarda Tarasiewicza mają już zapewnioną grupę mistrzowską, więc teoretycznie nie muszą się wysilać. Ale... pojawia się szansa, żeby sezon 2013-14 zakończyli nie tylko z Pucharem Polski, ale i na trzecim stopniu podium. A jednym z rywali do tego zaszczytu jest Ruch. Warto więc go pokonać w bezpośrednim starciu.
Typ: 1
KGHM Zagłębie Lubin – Legia Warszawa – finałowym rywalom Zawiszy w boju o Puchar Polski będzie zapewne Zagłębie, które w pierwszym meczu półfinałowym pokonało w Lubinie Arkę 3:0. Jednak w odróżnieniu od bydgoszczan lubinianie nie mogą na luzie traktować ligi – są realnie zagrożeni spadkiem w pierwszoligową otchłań. Potrzebują punktów jak tlenu. Problem w tym, że Legia nie zamierza brać ze sobą do Lubina butli tlenowej. Brak Miroslava Radovicia to ogromne osłabienie warszawian, ale głównemu kandydatowi do mistrzostwa nie wypada się w ten sposób tłumaczyć przed meczem z trzecią najgorszą drużyną w lidze.
Typ: 2
Śląsk Wrocław – Lechia Gdańsk – jak zakończy się ten mecz przyjaźni? Kibice Lechii mają nadzieję, że pozbawieni szczególnej motywacji wrocławianie nie zagrają na sto procent. A przecież Lechia zagra nawet na sto dwadzieścia procent. W końcu na szali leży grupa mistrzowska. Ten scenariusz ma jednak jeden słaby punkt – Śląsk wcale nie gra o nic. Mistrz Polski sprzed dwóch lat musi szanować każdy punkcik, ponieważ w oczu zagląda mu widmo I ligi. Marco Paixao w ostatnich dwóch meczach gola nie strzelił – i to jego najdłuższa passa bez bramki w 2014 roku. Najwyższy czas na przełamanie. Tylko czy sam Paixao wystarczy do pokonania rozpędzonej Lechii?
Typ: 2
Jagiellonia Białystok – Piast Gliwice – Jagiellonia zatrudniła Michała Probierza, żeby ratować ten sezon, ale to właśnie jej nowy trener może się okazać największym przegranych całych rozgrywek. Nie powiodło mu się w Lechii, gdzie jego następca Ricardo Moniz kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa, a w Jagiellonii zaczął od porażki 0:2 w półfinale Pucharu Polski. W lidze sytuacja białostoczan też nie jest wesoła – szanse na grupę mistrzowską nadal są, ale potrzebne jest zwycięstwo nad Piastem, a do tego równocześnie porażka Lechii i remis lub porażka Cracovii. Trochę za dużo tej matematyki. Kibice z Białegostoku powinni się szykować do goszczenia outsiderów, a nie Legii, Lecha czy Wisły. Czy wybaczą to trenerowi 90-lecia swojego klubu?
Typ: 1
Pogoń Szczecin – Widzew Łódź – Widzew przerwał niemal pięciomiesięczną passę bez zwycięstwa. I to wygrał z nie byle kim – pokonanie Wisły zawsze brzmi dumnie. Niestety nawet dobre nastroje i ożywienie nadziei na uratowanie ekstraklasowego bytu to za mało na Pogoń. W dodatku w jej domu. Marcin Robak pokaże swojemu klubowi co to znaczy najwyższy ligowy poziom. Magiczna dla każdego napastnika bariera 20 goli w sezonie powinna pęknąć. A przed nim jeszcze siedem meczów grupy mistrzowskiej. Szykuje się całkiem pokaźny dorobek nowego króla strzelców.
Typ: 1
Łukasz Zarzeczny