Selekcjoner reprezentacji Argentyny ma swoją teorię dotyczącą tajemniczej choroby, na jaką zapadł Leo Messi. Kapitan i najważniejszy piłkarz Argentyńczyków od kilku miesięcy co jakiś czas wymiotuje w czasie meczów. Alejandro Sabella uważa, że to wszystko wina... presji.
W minionym sezonie kamery kilkukrotnie wychwytywały Messiego wymiotującego obok linii bocznej, w drodze z lub do szatni, albo nawet na boisku. Taka sytuacja miała miejsce nawet w ostatnim przedmundialowym teście kadry (2:0 ze Słowenią), chwilę przed tym, jak strzelił gola.
Sam piłkarz bagatelizował te kłopoty, zapewniając, że to nic poważnego i tak po prostu musi być. Jego trenerzy uważają jednak, że sprawa musi mieć jakąś przyczynę. Po tym, jak napastnik zwymiotował w meczu Argentyny z Rumunią w marcu, Gerardo Martino (wówczas jeszcze prowadzący Barcę) stwierdził, że "coś tu nie gra".
Sabella sądzi, że znalazł podłoże tych problemów. – To przez nerwy. Leo jest spięty przez presję, którą dźwiga. Na jego miejscu mało kto by wytrzymał nerwowo – stwierdził selekcjoner Albicelestes. Argnetyńska "dziesiątka" przyznaje, że odczuwa presję zdobycia trofeum z drużyną narodową. – Oddałbym wszystkie indywidualne osiągnięcia, by uczynić Argentynę szczęśliwą. Argentyna jest dla mnie wszystkim – zapewnił.
Co do niekomfortowej sytuacji w czasie wysiłku, Messi przyznaje, że czuje się bezradny. – Przeszedłem tysiące badań, ale lekarze nie znaleźli przyczyny. Gdy gram, w pewnym momencie czuję mdłości, które nie ustają dopóki nie zwymiotuję. Potem to mija – opisał. Najważniejsze, że te niewygody nie utrudniają mu dobrej gry w piłkę.