| Piłka nożna / PKO BP Ekstraklasa
Mariusz Rumak, zwolniony w sierpniu z Lecha Poznań, zostanie nowym trenerem Zawiszy Bydgoszcz. Według pogłosek krążących w prasie, to już przesądzone. Problem w tym, że w myśl niedawno wprowadzonych przepisów, w jednej rundzie trenerzy nie mogą prowadzić dwóch różnych klubów.
Projekt „Portugalia” w Bydgoszczy nie wypalił. Trener Jorge Paixao miał opanować zaciąg z Półwyspu Iberyjskiego i poprowadzić rodaków do sukcesów w Zawiszy. Na razie wygląda to gorzej niż źle. W sześciu kolejkach wygrał tylko jeden mecz (z najsłabszą w lidze Koroną), a pozostałe pięć przegrał. Właściciel Radosław Osuch stracił cierpliwość i szuka motorniczego, który przywróci drużynę na właściwe tory. Ma nim być Rumak.
Trener zwolniony z Lecha po odpadnięciu z eliminacji LE przebywa obecnie na urlopie, a wrócić z niego ma prosto do kujawsko-pomorskiego. I wszyscy byliby zadowoleni, gdyby nie pewna (drobna?) niedogodność. Chodzi o obowiązujące od czerwca przepisy, które zabraniają trenerom zmiany pracodawcy w jednej rundzie. – Od początku sezonu 2014/15 nie będziemy się zgadzać, by w trakcie rundy trener zwolniony z jednego klubu podejmował pracę w innym – deklarował latem Stefan Majewski z PZPN.
Dyrektor ds. szkolenia zapewniał, że nie będzie żadnych wyjątków. Jedynym wyjściem dla Rumaka i Zawiszy może być więc obejście przepisów podobne do tego, jakie stosuje Robert Warzycha. Trener ten nie ma uprawnień do prowadzenia Górnika Zabrze w Ekstraklasie, dlatego oficjalnie pełni rolę dyrektora sportowego, a zespół trenuje Józef Dankowski. Przynajmniej na papierze. Czy władze przymkną oko na podobny manewr w Zawiszy? Okaże się już niedługo, bo przejście Rumaka do Bydgoszczy ma być pewne jak dwa razy dwa.