– Gdyby ktoś powiedział mi dwa lata temu, że zagram przeciwko Lewandowskiemu, pomyślałbym, że zwariował – przyznaje Roy Chipolina, celnik będący kapitanem reprezentacji Gibraltaru. Pełna amatorów kadra będzie w niedzielę pierwszym rywalem Polaków w eliminacjach Euro 2016.
Dla nich gra w piłkę to najczęściej tylko dodatek, odskocznia od spraw zawodowych. Wstają rano, idą do pracy, a trenują jedynie wieczorem. Dzięki przyjęciu federacji Gibraltaru do UEFA, zawodnicy Alena Buli rozpoczęli wspaniałą przygodę w reprezentacyjnych barwach.
– Każdy mecz ma dla nas niezwykłe znaczenie – deklaruje 31-letni Chipollina, który nosi kapitańską opaskę. Doświadczony obrońca jest zawodnikiem najlepszej drużyny Gibraltaru – Lincoln Red Imps. Niedawno jego zespół rywalizował w eliminacjach Ligi Mistrzów, ale przegrał w dwumeczu 3:6 z HB Torshavn z Wysp Owczych.
Problemy strażaków
Chipollina, pracujący jako celnik, to jeden z licznej grupy amatorów w zespole Buli. W klubie grają z nim trzej bracia Casciaro. Lee i Ryan są policjantami, a Kyle urzędnikiem. Głośno było o problemach Jordana Pereza i Yogena Santosa – strażaków, którym odmówiono płatnego urlopu okolicznościowego.
Na tym nie koniec. Aaron Payes jest prawnikiem, zaś Jeremy Lopez trudni się jako menedżer informacji. Najwięcej w mediach można było przeczytać o Adamie Priestleyu. Nauczyciel z Leeds stał się nawet bohaterem artykułu na stronie BBC. – Piłka jest też dobrym punktem zaczepienia w rozmowie z dzieciakami, które nazywają mnie "Pan Gibraltar", więc ciągle muszę im przypominać, że to "Pan Priestley" – zdradził.
Zagramy sercem
W całej kadrze Gibraltaru gra jedynie czterech profesjonalistów. Za najlepszego zawodnika uchodzi Scott Wieseman z angielskiego Preston North-End, który w przeszłości grał nawet w reprezentacji młodzieżowej Anglii. Na występy w seniorskiej drużynie Synów Albionu nie miał już szans, więc wybrał propozycję z półwyspu Iberyjskiego.
– Polacy mając dobry dzień mogą wygrać z każdym. Gdy jednak mają zły dzień, mogą stracić punkty – ocenił Bula, który nie boi się wyzwań. Baraże – to cel, który postawił przed startem eliminacji. Atut zespołu? Waleczność, która ma zniwelować boiskowe braki. – Gdy gra się sercem można osiągnąć wiele więcej – podkreślił selekcjoner