Arsenal wciąż nie może złapać rytmu. W spotkaniu inaugurującym 4. kolejkę Premier League Kanonierzy pokonali na wyjeździe Newcastle 1:0 (0:0), ale triumf ma gorzki smak. Jedynego gola strzelił... obrońca gospodarzy, Fabricio Coloccini, który w 52. minucie zaskoczył Tima Krula. Zespół Steve'a McClarena od 16. minuty grał w osłabieniu po czerwonej kartce Aleksandara Mitrovicia.
Arsene Wenger – w porównaniu z poniedziałkowym meczem z Liverpoolem – dokonał kilku zmian. Poza kadrą meczową znalazł się lekko kontuzjowany Mesut Oezil, a szansę od pierwszych minut w ataku, kosztem Oliviera Girouda, otrzymał Theo Walcott.
I to właśnie 26-latek powinien dać gościom prowadzenie w 9. minucie. Po znakomitym zagraniu Hectora Bellerina przegrał pojedynek z holenderskim bramkarzem. Po chwili hiszpański obrońca padł w polu karnym, ale sędzia nie podyktował rzutu karnego.
W 16. minucie Mitrović ostro zaatakował w środku pola Francisa Coquelina i został wyrzucony z boiska. Kanonierzy zwietrzyli szansę, ale nie potrafili sforsować obrony rywala. Najbliżej był Walcott, ale w 32. minucie przestrzelił z dwóch metrów, dobijając odbity przez Krula strzał Alexisa Sancheza.
Po przerwie do Arsenalu uśmiechnęło się jednak szczęście. Strzał Alexa Oxlade'a-Chamberlaina odbił się od nóg Colocciniego i wpadł tuż przy słupku bramki Krula. Goście szukali kolejnego gola, ale Holender pewnie interweniował po strzałach Alexisa i wprowadzonego z ławki Girouda.
To drugie wyjazdowe zwycięstwo zespołu Wengera w tym sezonie. W 2. kolejce pokonali Crystal Palace (2:1). Oprócz tego mają na koncie porażkę (0:2) z West Hamem i remis z Liverpoolem (0:0).