Australijczyk Lleyton Hewitt w drugiej rundzie wielkoszlemowego US Open, swoim ostatnim w karierze meczu singlowym w Nowym Jorku, stoczył pięciosetowy pojedynek z rodakiem Bernardem Tomicem. – Wyszedłem wówczas poza granicę bólu – zaznaczył.
34-letni Hewitt odrobił dwusetową stratę, a w decydującej partii miał dwie piłki meczowe, ale rozstawiony z numerem 24. Tomic wygrał ostatecznie 6:3, 6:2, 3:6, 5:7, 7:5. – Wszystkie emocje po raz kolejny zostawiłem na korcie. Dałem z siebie wszystko. Z pewnością wyszedłem poza granicę bólu. Wszystko działo się tak szybko – podkreślił 166. w rankingu ATP zawodnik, który w Nowym Jorku startował 15 razy.
Karierę ma on zakończyć po przyszłorocznym Australian Open. Jak dodał, na długo zapamięta atmosferę, która panowała podczas czwartkowego spotkania z młodszym i wyżej notowanym rodakiem.
– Wieczorne mecze na US Open mają w sobie coś wyjątkowego. Miałem to szczęście, że rozegrałem tu wiele cztero- i pięciosetowych spotkań na wszystkich trzech głównych kortach. To niesamowite, gdy dopinguje cię 23 czy 24 tysiące ludzi. Wtedy czujesz, że bierzesz udział w meczu dnia – podkreślił.
Dziennikarze zwrócili uwagę, że w przeszłości nie był on ulubieńcem nowojorskiej publiczności, ale w czwartek wydawało się, że każdy go głośno dopinguje. – Widać lubią starszego gościa, prawda? – skwitował z uśmiechem Hewitt.
Z humorem podszedł też do pytania o najbliższe plany.
– Teraz interesuje mnie tylko to, o której mam zarezerwowany jutro kort na trening przed deblem. Sam Groth już wysłał mi w tej sprawie wiadomość – odpowiedział.
34-letni Australijczyk, który triumfował na Flushing Meadows w 2001
roku, za najcenniejsze uznał kilka wspomnień związanych z US Open.
– Wygrana
w drugiej rundzie dwa lata temu. Pokonałem Juana Martina del Potro w
pięciu setach. Byłem po kontuzji stopy i nie wiedziałem, czy będę znów w
stanie rywalizować z najlepszymi. Poza zwycięstwem w tym turnieju 14
lat temu jednym z najważniejszych momentów tutaj był start w 2000 roku,
kiedy wygrałem w deblu, a w singlu dotarłem do półfinału – wyliczał.
Przedstawiciele mediów spytali go także, za rywalizacją z którym
tenisistą będzie najbardziej tęsknił po zakończeniu kariery. Hewitt
wskazał na Rogera Federera.
– To dlatego, że jest tak dobry. Trudno dorównać temu, co on potrafi zrobić na korcie – komplementował Szwajcara.
Jannik Sinner
3 - 0
Alexander Zverev
Katerina Siniakova, Taylor Townsend
2 - 1
Su-Wei Hsieh, Jelena Ostapenko
Simone Bolelli, Andrea Vavassori
1 - 2
Harri Helioevaara, Henry Patten
Aryna Sabalenka
1 - 2
Madison Keys
Wakana Sonobe
2 - 0
Kristina Penickova
Henry Bernet
2 - 0
Benjamin Willwerth
Jannik Sinner
3 - 0
Ben Shelton
Annika Penickova, Kristina Penickova
2 - 0
Emerson Jones, Hannah Klugman
Ognjen Milic, Egor Pleshivtsev
0 - 2
Maks Exsted, Jan Kumstat
Benjamin Willwerth
2 - 1
Jagger Leach