Mija trzynaście lat, odkąd Jose Mourinho po raz pierwszy wkroczył do szatni na Estadio do Dragao. Dziś jest ikoną i synonimem zwycięstwa. We wtorek zagra przeciwko FC Porto, w roli trenera Chelsea. Choć w klubowym muzeum stoi jego pomnik, to nikt nie przywita go jak wielkiego bohatera. Portugalczyk nie może mieć pretensji. Brak sentymentów to przecież jeden z fundamentów jego błyskotliwej kariery.