Ktokolwiek uważa, że w Bundeslidze czy Ligue 1 – zdominowanych przez potentatów z Monachium i Paryża – brakuje emocji, musi zajrzeć na południe Europy. Crvena Zvezda Belgard i Olympiakos Pireus, choć sezon przecież ledwo na półmetku, w swoich ligach ścigają się już tylko z tabelami rekordów. I mają poważną szansę, by przejść do historii...