W drugim ćwierćfinale rozgrywanych we Francji mistrzostw Europy piłkarze reprezentacji Walii wygrali z Belgią 3:1 (1:1). W walce o finał Walijczycy zmierzą się z Portugalczykami, którzy w czwartek wyeliminowali z turnieju Polaków.
– Najlepszymi zawodnikami rywali są Gareth Bale i Aaron Ramsey. Myślę, że nasz sztab szkoleniowy znajdzie sposób na ich zneutralizowanie – przyznał przed meczem Jordan Lukaku.
– Dla Walii to najważniejszy mecz od 1958 roku. Szanujemy Belgów, ale w piątek wieczorem mamy robotę do wykonania – odpowiedział trener Chris Coleman.
Po pierwszym kwadransie meczu w Lille wydawało się, że w starciu dwóch pewnych siebie teamów lepiej poradzą sobie Belgowie. Już w 7. minucie na bramkę rywali groźnie strzelali Eden Hazard i Romelu Lukaku, a defensorzy Walii w ostatniej chwili wybijali piłkę. Kilka chwil później było już jednak 1:0 dla piłkarzy Marca Wilmotsa. Genialnym strzałem z dystansu popisał się Radja Nainggolan.
Wyspiarze odpowiedzieli co prawda strzałem Neila Taylora, przy którym Thibaut Courtois musiał wznieść się na wyżyny umiejętności, ale poza jedną sytuacją, w Lille dominowali Belgowie.
Kiedy wydawało się, że kolejne gole dla Czerwonych Diabłów są jedynie kwestią czasu w 30. minucie z rzutu rożnego dośrodkował Aaron Ramsey, a Ashley Williams precyzyjnym uderzeniem głową dał Walii wyrównanie.
Pierwsze minuty drugiej części spotkania ponownie należały do Belgów. W 55. minucie wydarzenia przybrały jednak niespodziewany obrót. Gareth Bale świetnie zagrał w pole karne do Ramseya, ten oddał piłkę do Hala Robsona-Kanu, który jednym zwodem zmylił trzech obrońców i pewnym strzałem pokonał Courtoisa.
Piłkarze Wilmotsa dwoili się i troili, próbując odrobić straty, ale im bliżej było do końcowego gwizdka, tym mniej im wychodziło.
W końcu fatalnie dysponowaną i osłabioną tego dnia brakiem Jana Vertonghena i Thomasa Vermaelena belgijską obronę pogrążył Sam Vokes. Wprowadzony na boisko w drugiej połowie spotkania napastnik wykorzystał dośrodkowanie Chrisa Guntera i ustalił wynik spotkania.