To miał być przełomowy turniej dla boksu olimpijskiego i długimi fragmentami rzeczywiście mógł sprawiać takie wrażenie. Niestety, w decydujących momentach znów dała o sobie znać największa słabość tego sportu: rażąca niekompetencja sędziów, którzy wypaczyli wyniki decydujących walk. – Zostałem okradziony z olimpijskiego snu. Boks olimpijski jest martwy – ocenił Michael Conlan, który po porażce w ćwierćfinale pokazał sędziom środkowy palec.