Dla Mariusza Wlazłego, mistrza świata z 2014 roku, brak awansu reprezentacji Polski do Final Six Ligi Światowej nie był rozczarowaniem. – Trzeba okazać zaufanie nowemu sztabowi i drużynie – przyznał.
Polscy siatkarze w miniony weekend zakończyli udział w Lidze Światowej. Łącznie w fazie interkontynentalnej tych rozgrywek odnieśli cztery zwycięstwa i ponieśli pięć porażek. Nie zdołali tym samym awansować do Final Six. Wlazły nie odebrał jednak tego wyniku w kategoriach niepowodzenia...
– Wiem z doświadczenia, jak ciężko jest funkcjonować w tym cyklu. Dla nowego sztabu szkoleniowego był to odpowiedni czas, żeby przygotować zespół do dalszych działań. To moment na znalezienie optymalnych rozwiązań, na pozwolenie siatkarzom na popełnienie błędów i wprowadzenia młodzieży, która wkrótce będzie stanowić o naszej sile – tłumaczył mistrz świata z 2014 roku.
Były reprezentant dodał, że należy wstrzymać się z ocenami budowanego zespołu, bo zakończył się dopiero pierwszy etap sezonu, którego najważniejszą imprezą będą mistrzostwa Europy. Impreza na przełomie sierpnia i września odbędzie się w Polsce. Jak zaznaczył Wlazły "to priorytet, do którego trzeba dążyć szukając optymalnego zestawienia i formy".
– Nasza mentalność jest taka, że po jednej, dwóch porażkach mocno krytykujemy, a po dwóch, czy trzech zwycięstwach wynosimy na wyżyny. Teraz poczekajmy jednak z opiniami do ME. Trener dostał duży materiał do analizy, ma z czego wyciągnąć wnioski i na czym się skupić – zauważył.
Atakujący PGE Skry Bełchatów zgodził się z opinią selekcjonera De Giorgiego, który podsumowując pierwszy okres pracy z kadrą powiedział, że "najważniejszym zadaniem jest jak najszybsze znalezienie technicznej i mentalnej tożsamości w nowej grupie".
– Trzeba okazać zaufanie nowemu sztabowi i drużynie, która może aż tak bardzo się nie zmieniła, ale przecież jest w niej kilku nowych zawodników i trenerów. Z tego wszystkiego teraz musi narodzić się nowy team, a na to potrzeba czasu i spokojnej pracy. Dajmy im czas, żeby stworzyli zespół i mogli dobrze przygotować się do ME – zaznaczył.
Wlazły zauważył, że nieobecność Polaków w lipcowym Final Six w Kurytybie ma dobre i złe strony. – Z punktu sportowego, dobrze byłoby grać z najlepszymi i zdobywać doświadczenie w meczach z najlepszymi. To byłoby świetne rozwiązanie dla młodszych zawodników. Z drugiej strony – chłopaki mają teraz trochę czasu na odpoczynek, wyluzowanie i wyczyszczenie głowy – wskazał.
Podsumowując występ w tegorocznej LŚ podkreślił, że "porażki najbardziej rozwijają i motywują, a zwycięstwa często usypiają i powodują, że praca nie jest aż tak efektywna".
0 - 3
USA
1 - 3
USA
0 - 3
Niemcy
2 - 3
Słowenia
3 - 0
Egipt
3 - 1
Argentyna