– Wprowadzenie od 2018 roku Ligi Narodów to większe wyeksponowanie rywalizacji na poziomie reprezentacji – powiedział sekretarz generalny PZPN Maciej Sawicki. Rozgrywki, mające zastąpić mecze towarzyskie, oznaczają pewną rewolucję i większe emocje dla kibiców.
Projekt powołania piłkarskiej Ligi Narodów Kongres UEFA przyjął jednogłośnie już wiosną 2014 w kazachskiej Astanie. Później dopracowywano szczegóły. Rozgrywki rozpoczną się we wrześniu 2018 roku, a cztery zespoły z Ligi Narodów będą miały szansę awansu do mistrzostw Europy 2020 (o ile nie wywalczą tego prawa wcześniej w kwalifikacjach ME).
– Liga Narodów to jest większe wyeksponowanie rywalizacji na poziomie drużyn narodowych. Do minimum zostaną ograniczone mecze towarzyskie bez presji. Będą zastąpione przez spotkania o stawkę. W Lidze Narodów można przecież awansować lub spaść z danej dywizji, a najlepsze zespoły z dywizji A zmierzą się w tzw. Final Four. Na dodatek Liga Narodów może być też przepustką dla czterech federacji, które poprzez eliminacje nie zdołały zakwalifikować się do turnieju finałowego ME – przyznał Sawicki.
Rozgrywki będą podzielone na cztery dywizje (ligi) – A, B, C i D, na
podstawie aktualnego rankingu reprezentacji UEFA (to inny ranking niż
FIFA). Polska, która obecnie zajmuje w tym zestawieniu dziewiąte
miejsce, miałaby miejsce w dywizji A, a więc najwyższej.
– Kiedy
powstała Liga Narodów, zgodnie z rankingiem UEFA byliśmy gdzieś w
środku dywizji C. Dzisiaj jesteśmy w A, dzięki czemu zmierzymy się z
europejskimi potęgami. Obecnie zajmujemy dziewiąte miejsce, co oznacza,
że możemy trafić np. do grupy z Niemcami i Anglią – stwierdził sekretarz generalny PZPN.
W każdej z dywizji powstaną cztery grupy, które będą się
składały z trzech lub czterech zespołów, aby każda reprezentacja mogła
rozegrać po cztery lub sześć meczów (systemem mecz i rewanż). Wiadomo
już, że dywizje A i B będą liczyły po 12 zespołów, C – 15, a D – 16.
Spotkania odbędą się się od września do listopada 2018 roku.
To oznacza, że tradycyjne kwalifikacje do mistrzostw Europy 2020
rozpoczną się dopiero w marcu 2019 roku (terminy – marzec, czerwiec,
wrzesień, październik i listopad).
– Ograniczenie eliminacji
ME tylko do jednego roku – w tym przypadku 2019 – nie jest żadnym
problemem. W jednym roku odbędzie się dziesięć meczów, czyli po dwa
spotkania eliminacyjne w danym tygodniu przewidzianym na rozgrywki
reprezentacyjne – zaznaczył Sawicki.
Dwanaście najwyżej sklasyfikowanych zespołów w Lidze Narodów
zagra w czterech grupach po trzy zespoły w dywizji A. Zwycięzcy tych
grup stworzą skład wspomnianego turnieju Final Four, który odbędzie się w
czerwcu 2019.
Pomiędzy poszczególnymi dywizjami będą obowiązywały zasady awansów i
spadków. Do niższej ligi spadną po cztery najsłabsze zespoły z dywizji
A, B i C, a do wyższej awansują po cztery najlepsze z B, C i D.
– Jeśli
chodzi o Final Four – warto być w tym turnieju ze względu na prestiż i
finanse. Istotne jest również to, że jego uczestnicy będą występować
później w pięciozespołowych, a nie sześciozespołowych grupach eliminacji
Euro 2020. Ponadto, co ważne, koszyki do eliminacji mistrzostw Europy
będą ustalane na podstawie rankingu w Lidze Narodów, czyli wyników
uzyskanych w tych rozgrywkach – podkreślił sekretarz generalny PZPN.
W mistrzostwach Europy 2020 wezmą udział 24 zespoły (podobnie
jak w ME 2016). Tym razem tylko 20 z nich udział zagwarantuje sobie w
tradycyjnych eliminacjach. Zespoły, które nie uzyskały awansu do ME 2020
z tych kwalifikacji, a zostaną najwyżej sklasyfikowane w Lidze Narodów,
będą walczyły w play off (marzec 2020) o pozostałe cztery miejsca w ME
2020. Każdej z dywizji Ligi Narodów przysługuje bowiem jedna tzw. dzika
karta.
To oznacza, że jeżeli występującej w najwyższej dywizji (A) Polsce nie
uda się wywalczyć awansu na Euro 2020 z eliminacji, może mieć taką
okazję w play off Ligi Narodów.
Wezmą w nich udział po cztery
najlepsze drużyny poszczególnych dywizji, które nie mają kwalifikacji na
Euro. Jeśli w danej dywizji Ligi Narodów nie będzie czterech takich
reprezentacji (bo wywalczyły już awans na Euro 2020 z eliminacji),
stawkę uzupełnią zespoły z kolejnej dywizji.
Ciekawostką jest fakt, że jedno miejsce w mistrzostwach Europy (za grę w
Lidze Narodów) wywalczy drużyna z najniższej, 16-zespołowej dywizji D.
W
tradycyjnych eliminacjach takie zespoły nie mają raczej szans awansu na
mistrzostwa Europy. Gdyby dzisiaj tworzyć dywizję D, znalazłyby się w
niej: Finlandia, Estonia, Armenia, Gruzja, Wyspy Owcze, Łotwa,
Macedonia, Mołdawia, Kazachstan, Luksemburg, Andora, Liechtenstein,
Malta, Kosowo, San Marino i Gibraltar.
– Jeśli chodzi o awans
na Euro 2020 jednej drużyny z najniższej dywizji – był to pewien
kompromis pomiędzy dużymi i małymi federacjami. I pewnego rodzaju
rekompensata za to, że ci teoretycznie najsłabsi nie będą mieć wielu
okazji, aby grać mecze towarzyskie z tymi największymi federacjami – przyznał Sawicki.
Na Lidze Narodów skorzystają miasta z różnych regionów Polski.
– Spotkania
eliminacji mistrzostw Europy i świata są zarezerwowane dla Warszawy,
stadionu PGE Narodowy, natomiast mecze Ligi Narodów odbędą się na innych
obiektach. Dzięki temu kibice z tych miast będą mieć okazję zobaczyć
spotkania o stawkę, a nie tylko – jak do tej pory – towarzyskie – zaznaczył sekretarz generalny PZPN.
Powstanie Ligi Narodów nie wyklucza całkowicie rozgrywania tradycyjnych meczów towarzyskich.
– Zgodnie
z harmonogramem UEFA jesienią 2018 roku będzie sześć terminów na mecze
Ligi Narodów, a przecież np. drużyny z dywizji A, czyli również Polska,
zagrają tylko cztery spotkania w grupie swojej dywizji (z dwoma rywalami, mecz i rewanż, red.). Zostają więc jeszcze dwa wolne terminy, w których można spotkać się towarzysko np. z drużynami z innych kontynentów – zakończył Maciej Sawicki.
Czołówka rankingu UEFA – ta dwunastka utworzyłaby dzisiaj dywizję A:
1. Niemcy (40,834)
2. Portugalia (37,929)
3. Belgia (37,583)
4. Hiszpania (36,717)
5. Francja (36,640)
6. Szwajcaria (36,166)
7. Włochy (36,100)
8. Anglia (35,131)
9. POLSKA (33,636)
10. Chorwacja (31,886)
11. Islandia (30,942)
12. Szwecja (29,480)