To może być spektakularny koniec polityki transferowej, którą dotychczas uprawiały chińskie zespoły. Według najnowszego raportu finansowego aż 13 z 16 ekip Superligi nie płaci swoim zawodnikom na czas i jeśli zaległości nie zostaną uregulowane do 15 sierpnia – klubom grozi degradacja.
Azjaci niezwykle odważnie wdarli się na rynek transferowy. Od kilkunastu miesięcy masowo ściągają uznane na Starym Kontynencie nazwiska wypłacając im jednocześnie horrendalnie wysokie pensje. Przykład? Kosmiczne zarobki Carlosa Teveza. Argentyńczyk związany jest z Shanghai Shenhua kontraktem, który gwarantuje mu... funta na sekundę.