– Przed przyjściem Michała Probierza byłem bliski przedłużenia kontraktu z Cracovią – mówi w rozmowie ze SPORT.TVP.PL Marcin Budziński. Pomocnik słynący z pięknych goli z dystansu w poniedziałek dołączył do Melbourne City i został, drugim po Adrianie Mierzejewskim z Sydney FC, Polakiem w lidze australijskiej.
Radosław Przybysz, SPORT.TVP.PL: – Gratuluję transferu, tym bardziej, że trochę się on przeciągał. Czemu
finalizacja trwała tak długo?
Marcin Budziński: – Dziękuję. Trochę papierkowej roboty, trochę negocjacji.
– W ostatnich dniach trenował pan z młodzieżową drużyną Manchesteru City.
Była okazja spotkać gwiazdy pierwszego zespołu? Jakie wrażenie zrobiły
obiekty i treningi w Anglii?
– Mijałem ich parę razy, ponieważ mieszkałem w ich budynku. Obiekty są
niesamowite. Cały kampus jest ogromny. Nie da się tego porównać z obiektami,
na których trenowałem w Polsce. Baza Manchesteru City jest jedną z najlepszych na
świecie, wszystko jest tu poukładane i zorganizowane, a zawodnicy mogą
skupić się wyłącznie na piłce.
– Jak pierwsze wrażenia po przylocie do Australii?
– Bardzo pozytywne. Ludzie są bardzo mili i pomocni. W szatni też zostałem
ciepło przyjęty, wiec jest mi trochę łatwiej się zaaklimatyzować.
– Zdecydował się pan na transfer do A-league, bo nie było innych ofert czy
wręcz przeciwnie – ta była najlepsza?
– Oczywiście były, lecz żadna nie wydawała mi się na tyle atrakcyjna, by się
na nią zdecydować. W końcu Melbourne skontaktowało się z moim agentem i
zdecydowałem, że to jest to.
- Klub i kibice nie kryją dużych oczekiwań wobec pana. Sprosta im pan?
– To się okaże na boisku. Jeżeli ktoś myśli, że zawodnik z Europy przyjdzie do
Australii i będzie miał łatwo to jest w dużym błędzie. Ale mam nadzieje, że
pokaże się z jak najlepszej strony.
– Przed podjęciem decyzji rozmawiał pan z Adrianem Mierzejewskim?
– Tak. Powiedział mi,że kluby są bardzo dobrze zorganizowane i że poziom
piłkarski jest wysoki. Sprawdziło się.
– Jest pan gotów na karierę "piłkarskiego obieżyświata" podobną do Mierzejewskiego i Łukasza Gikiewicza, czy jednak planuje pan jeszcze
spróbować się w przyszłości w mocniejszej, europejskiej lidze?
Why are we excited to see Marcin Budzinski?...THIS!!! 😳😳😳 pic.twitter.com/G28G2H3AeW
— Melbourne City FC (@MelbourneCity) 19 września 2017
– Dlaczego odszedł pan z Cracovii? Czy to prawda, że zaważyły wysokie
wymagania finansowe pana i pańskiego menedżera?
– Przed przyjściem trenera Probierza byłem blisko podpisania umowy z Cracovią.
Odnośnie kontraktu na pewno byśmy się dogadali. Ale z drugiej strony
chciałem spróbować swoich sił za granicą. Przyjście trenera Probierza i
rozmowa z nim pomogła mi podjąć szybką decyzje.
– Czyli trener nie starał się pana zatrzymać?
– Nie. Przynajmniej tego nie odczułem.
– Co chciałby pan przekazać prezesowi Filipiakowi?
– Gorące pozdrowienia, dużo zdrowia i cierpliwości w zarządzaniu klubem.
Nigdy nie zapomnę lat spędzonych w Cracovii, zawsze będę jej kibicował.
– A kibicom Pasów?
– Żeby zawsze w jak najliczniejszej grupie wspierali swoich piłkarzy, czy jest
źle czy dobrze. Cracovia to klub z tradycją. Niech ta tradycja będzie
pielęgnowana. I kto wie, może do zobaczenia.