Paryż się cieszy, a Monako płacze – francuskie media szeroko komentują niedzielne spotkanie PSG z AS Monaco. Klub ze stolicy rozgromił rywali aż 7:1 i zapewnił sobie szóste w historii ligowe mistrzostwo. Paryżanie zapowiadają jednak nie świętowanie sukcesu, a walkę o możliwie jak najlepsze zakończenie sezonu.
Paryżanie jeszcze przed spotkaniem 33. kolejki francuskiej Ligue 1 byli praktycznie pewni zdobycia ligowego tytułu. Triumf nad AS Monaco przypieczętował jednak powrót na szczyt krajowych rozgrywek po rocznej absencji.
– Piłkarze byli w tym meczu wyjątkowo skupieni. Dali z siebie wszystko zarówno w obronie, jak i w ataku. Jestem niezwykle szczęśliwy, bo Ligue 1 to trudne rozgrywki, wymagające konsekwentnej gry przez cały rok – mówił po meczu Unai Emery, szkoleniowiec klubu.
Celebration in the locker room after the victory ��
— Paris Saint-Germain (@PSG_inside) 15 kwietnia 2018
�� #Champions pic.twitter.com/6yYOxeZHlt
Pomógł... Real
PSG siódme w historii mistrzostwo zapewniło sobie w efektownym stylu, gromiąc Monako aż 7:1. Na pięć kolejek przed końcem sezonu Paryżanie mają 17 punktów przewagi nad niedzielnym rywalem. Trener Emery przyznał, że korzystnie na zespół wpłynęła... porażka w Lidze Mistrzów.
– Po tym jak przegraliśmy w 1/8 finału z Realem Madryt drużyna świetnie zareagowała i pokazała swoją siłę. Musimy nadal się rozwijać i dalej pisać swoją historię nie tylko w kraju, ale także w Europie.
Mimo ogromnego święta we francuskiej stolicy, piłkarze PSG zgodnie studzili nastroje. – Dzisiaj się cieszymy, ale patrząc na nasz skład i tegoroczne osiągnięcia widać, że mieliśmy wzloty i upadki – przyznał Marquinhos. – Oczywiście jesteśmy bardzo szczęśliwi, ale to jeszcze nie koniec. Mamy kolejne cele, które chcemy osiągnąć w tym sezonie – dodał Alphonse Areola. Bramkarz stwierdził jednocześnie, że tytuł ma dla niego wyjątkowe znaczenie. – To szczególne uczucie, bo wygrałem już ligę w 2013 roku, ale wtedy byłem trzecim bramkarzem drużyny. Zdecydowanie lepiej jest wygrać będąc numerem jeden w bramce.
�� ���� CHAMPIONS ! ��
— Paris Saint-Germain (@PSG_inside) 15 kwietnia 2018
�� 2⃣0⃣1⃣8⃣
�� 2⃣0⃣1⃣6⃣
�� 2⃣0⃣1⃣5⃣
�� 2⃣0⃣1⃣4⃣
�� 2⃣0⃣1⃣3⃣
�� 1⃣9⃣9⃣4⃣
�� 1⃣9⃣8⃣6⃣ pic.twitter.com/JDX41pc1gj
Noc do zapomnienia
Powodów do dumy nie mieli natomiast gracze Monaco, którzy w bardzo słabym stylu pożegnali się z marzeniami o obronie tytułu. Występ czerwono-białych w niedzielnej potyczce określono jako noc, o której należy jak najszybciej zapomnieć.
– Bardzo zła gra, bardzo zła noc, praktycznie koszmar. To moja największa porażka w trenerskiej karierze. Ten występ na pewno zostawi trwały ślad w mojej głowie – przyznał trener monakijczyków, Leonardo Jardim.
Monaco wciąż ma jednak duże szanse, by zakończyć sezon jako wicemistrz kraju. W ostatniej fazie sezonu musi jednak uważać na ataki Lyonu i Marsylii.
– Zostaliśmy powaleni, ale to nie był nokaut. Dziękuję kibicom, którzy żyli tym spotkaniem i motywowali zespół. Zrobimy wszystko, aby w kolejnych spotkaniach mogli być z nas dumni – dodał prezes klubu, Wadim Wasiljew.