Byłemu reprezentantowi Hiszpanii Santiemu Cazorli udało się uniknąć osobistej tragedii. Zawodnik, który przez długi czas borykał się z poważnym urazem, wrócił na murawę.
Zawodnik zagrał w meczu towarzyskim rozgrywanym pomiędzy jego obecnym klubem Villarrealem a Herculesem. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1, a Cazorla przebywał na murawie przez ostatnie piętnaście minut.
Przed laty doznał poważnej kontuzji nogi. Brakowało mu ośmiu centymetrów ścięgna w okolicach kostki i od 2016 roku, ale w jego ciało wdała się gangrena. Jak sam przyznawał: – Lekarz powiedział mi, że będzie dobrze, jeśli w ogóle będę mógł chodzić.
"Męka Cazorli", pisała w tamtym czasie "Marca". Piłkarzowi wróżono, że nigdy nie wróci na murawę. Jak się okazało, błędnie. Przed sezonem znów zagościł w Villarrealu, a więc klubu, z którego trafił do Arsenalu, zaś wkrótce potem znowu pojawił się na murawie.