tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Ryszard Pierwszy

Z dzisiejszymi nastolatkami trudna sprawa. Raczej nie widzieli go w akcji. Coś tam czytają, powtarzają za starszymi. Znają wyniki plebiscytów. Klikają w biogram na wikipedii. Nazwisko Szurkowski odmieniają rzadziej niż Kwiatkowski i Majka.

Ryszard Pierwszy

Z dzisiejszymi nastolatkami trudna sprawa. Raczej nie widzieli go w akcji. Coś tam czytają, powtarzają za starszymi. Znają wyniki plebiscytów. Klikają w biogram na wikipedii. Nazwisko Szurkowski odmieniają rzadziej niż Kwiatkowski i Majka.
fot. PAP/Ireneusz Sobieszczuk/Stanisław Dąbrowiecki)

DRAMAT SZURKOWSKIEGO. ŚRODOWISKO ŚPIESZY Z POMOCĄ MISTRZOWI

Mam inaczej. Gdy byłem dzieckiem, cała Polska żyła Wyścigiem Pokoju. Drużyna narodowa na pierwszych stronach gazet. Etapy na żywo w czarno-białej telewizji. Finisze na stadionach. Marka "Szurkowski" jako synonim kolarstwa. My wszyscy, grający w kapsle na murkach czy wyrysowanych kredą na asfalcie krętych trasach marzyliśmy, by mieć go w swojej ekipie.

Jako zapalony kibic wiedziałem, że to mistrz świata, postać wybitna. Gdy startuje – wygrywa albo jest wysoko. Czterech wygranych Wyścigów Pokoju pamiętać nie mogłem. Zastały mnie w powiciu.

Kilku albo kilkunastoletniemu tłumaczono mi, że wszystko co widzę, to sport na najwyższym poziomie. Amatorski. Na Zachodzie jest zawodowstwo, ale to margines, nic dobrego. Już o własnych siłach (umysłowych) stwierdziłem po latach, jak było naprawdę. Gdy kolarze zjechali się w jeden, zawodowy peleton, zaczęły się gdybania, czy nasi daliby radę z tamtymi, ubranymi w pstrokate od reklam trykoty. Ktokolwiek zabierał głos, podkreślał, że Szurkowski byłby gwiazdą tak czy owak.

Potem były jeszcze mistrzostwa świata w Giavera del Montello. Szarża Lecha Piaseckiego, wielki triumf, a za metą on – Ryszard Szurkowski, już trener kadry, spokojnie prowadzący nowego mistrza przez tłum fotoreporterów.

Gdy trafiłem do telewizji, miałem zaszczyt go poznać. Wrodzona inteligencja, bystrość sądu, równowaga. Do tego bezpośredniość i uśmiech. Wspaniały człowiek, co tu gadać. Zupełnie nie nadający się na prezesa PZKol, którym na chwilę został na początku dekady.

Zeszłej wiosny, w Sobótce, startowaliśmy w jednym wyścigu. Gdy dowlokłem się do mety, już tam był, wyluzowany i wypoczęty, bo przyjechał pół godziny wcześniej. – Pod górę było ciężko – wysapałem. – To tam była jakaś góra? – zapytał filuternie. On – gentleman po siedemdziesiątce.

Kolarze z tamtych, przedinternetowych czasów, to zwykle mistrzowie opowieści. Większość wyścigów, w których startowali, nie była transmitowana. To, co się działo (a działo się wiele), widzieli i przeżywali między sobą. Dziś wystarczy chwila, by rozsnuli te fabuły i zafrapowali słuchaczy.

Pan Ryszard opowiedział w "Przeglądzie Sportowym" historię najnowszą, sprzed pięciu miesięcy. Wypadek w Kolonii, miazga, paraliż. Walczy, potrzebuje pomocy. Wierzę, że przetrzyma kryzys, stanie na nogi i zbierze owację na Balu Mistrzów Sportu, tak jak wtedy, gdy wygrywał plebiscyt dla najlepszych.

Pomoc dla Ryszarda Szurkowskiego koordynuje stowarzyszenie Lions Club Poznań 1990
ul. Jana Henryka Dąbrowskiego 189, 60-594 Poznań
Bank PeKaO SA I oddział w Poznaniu
Nr konta: 09 1240 1747 1111 0000 1845 5759
RYSZARD SZURKOWSKI – REHABILITACJA


Piotr Sobczyński

30 lat po Czarnobylu. Szurkowski: nie mieliśmy wyjścia, musieliśmy pojechać...

najnowsze opinie

Maciej Szczęsny Kamiński to dobry piłkarz... dla reprezentacji młodzieżowej

Piotr Sobczyński Olimpijska oziębłość

Adam Małysz Małysz: zima dla Kubackiego będzie przełomowa

Jan Tomaszewski Brzęczek to bardziej trener klubowy, a nie selekcjoner