| Siatkówka / Rozgrywki Ligowe

Pupilek miasta, ZAKSA

Od lewej: Paweł Zatorski, Benajmin Toniutti, Andrea Gardini i Sebastian Świderski (fot. PAP/Krzysztof Świderski)
Od lewej: Paweł Zatorski, Benajmin Toniutti, Andrea Gardini i Sebastian Świderski (fot. PAP/Krzysztof Świderski)

Kędzierzyn-Koźle – miasto możliwości. Nie do końca wiadomo jak hasło promujące z urzędu ma się do wątku siatkarskiego na Opolszczyźnie, ale ZAKSA to na pewno marka, która daje miastu wysoką jakość. A w PlusLidze jest właściwie postrachem wszystkich. Od Rzeszowa po Szczecin.

DALSZĄ CZĘŚĆ PRZECZYTASZ POD REKLAMĄ

Cała Polska kontra Kędzierzyn. W takiej rzeczywistości przyszło dorastać, kiedy na przełomie XX i XXI wieku trwała walka o siatkarski prymat w kraju. Najczęściej opolskie biło się ze śląskim, Mostostal z Galaxią. Na boisku Sebastian Świderski, Paweł Papke, Dawid Murek, nieodżałowany Arkadiusz Gołaś. Czerwone włosy Marcina Prusa, wąs Waldemara Wspaniałego, przyciasna hala Polonia w Częstochowie. Szczególne urywki historii polskiej siatkówki, która po wielu latach, ponownie komfortowo czuje się w województwie opolskim.

Miejsce Częstochowy zajął za to Bełchatów. To PGE Skra pod nieobecność na szczycie Mostostalu i Galaxi – przejęła pałeczkę w sztafecie. Duża w tym zasługa zakonserwowanego Mariusza Wlazłego, którego mijające lata nie dotyczą. Druga po atakującym jest Polska Grupa Energetyczna. Choć dla niektórych pewnie kolejność jest odwrotna, Wlazły to jednak Wlazły. Zdobył statuetkę MVP mistrzostw świata zanim stało się modne. Przykład z kolegi wziął Bartosz Kurek, również mocno kojarzony z bełchatowskim klubem. Czy ktoś jednak pamięta, że zanim "Kuraś" po raz pierwszy wylądował w Skrze, to w Kędzierzynie-Koźlu wyrabiał swój warsztat? Wtedy co prawda w ligowym średniaku, ale z rodzinnej Nysy było bliżej do legendy Mostostalu, niż do krezusów z prezesem Konradem Piechockim na czele.

Ćwierć wieku wspomnień

Rozstrzyganie, Bełchatów czy Kędzierzyn-Koźle, jest stolicą polskiej siatkówki, z góry trzeba spisać na straty. Na Podkarpaciu będzie to Asseco Resovia, w Szczecinie nowo powstała Stocznia, z nutką przeszłości, nawiązując do tradycji siatkarzy legendarnego Morza. ZAKSA to jednak miejsce, w którym siatkówka nie ma konkurencji w mieście. A Kędzierzyn-Koźle to niezależnie od konfiguracji, skojarzenia z: Mostostalem, ZAKSĄ i siatkówką. Prawie 25 lat temu zadecydowało o tym dwóch panów. Kazimierz Pietrzyk, członek zarządu i kierownik sekcji siatkarskiej kędzierzyńskiego MKS Chemik oraz dyrektor oddziału Mostostalu Zabrze w Kędzierzynie-Koźlu. Urząd Wojewódzki w Opolu 9 marca 1994 rejestruje nowy klub o nazwie KS "Mostostal-Zabrze" w Kędzierzynie-Koźlu, skrótowo nazywany Mostostal-Z. A Pietrzyk zostaje prezesem klubu, jako pomysłodawca i założyciel.

Już w pierwszym pełnym sezonie, 1994/95, siatkarze z Kędzierzyna-Koźla uzyskują awans do siatkarskiej ekstraklasy. W zespole trenera Leszka Milewskiego grają m.in. Robert Szczerbaniuk, Wojciech Serafin, czy Rafał Kwasowski, których młodsi kibice mogą kojarzyć z czasami bardziej współczesnymi. Wkrótce do tego zespołu dołącza również Radosław Panas czy Paweł Papke. Z "Papkinem" Mostostal w 1997 roku sięga po pierwszy medal mistrzostw Polski. Srebro i finał Pucharu Polski to preludium do kolejnych sukcesów. Licznik stanął na 7 mistrzowskich tytułach, 6 krajowych pucharach oraz trzech krążkach w europejskich pucharach: brąz Ligi Mistrzów (2003) oraz srebro i brąz Pucharu CEV (2011, 2000). A do tego niezliczona ilość finałów i krążków, które – jeśli nie są złote – ZAKSA traktuje z poszanowaniem, ale bez radości. W Kędzierzynie grają tylko o pełną pulę.

Paweł Papke (L) i Marcin Prus (fot. PAP/Krzysztof Świderski)
Paweł Papke (L) i Marcin Prus (fot. PAP/Krzysztof Świderski)

Pan prezes "Świder"

Osobą łączącą serię mistrzowskich tytułów (2000-03) z ostatnimi sukcesami (w latach 2016-18 dwa złota i srebro MP) jest Sebastian Świderski. Kędzierzyn ma we krwi od 2000 roku, kiedy po raz pierwszy wylądował, prosto z Gorzowa Wielkopolskiego. Z Opolszczyzny ruszył za to na podbój ligi włoskiej, gdzie spędził 7 sezonów. Najlepsza liga świata, gdzie "Świder" grał w Perugii Volley i Lube Banca Macerata. Po pobycie na Półwyspie Apenińskim, przyjmujący wrócił do Kędzierzyna. Z ZAKSĄ zdobył dwa srebra, w lidze i Pucharze CEV. Niedługo później, w 2012 roku, "Świder" zakończył karierę, zostając trenerem. Prowadząc ZAKSĘ zdobył Puchar Polski i 4 miejsce w PlusLidze. Świderskiemu trenowanie nie szło tak dobrze, jak występy na boisku, dlatego wskoczył w garnitur i ZAKSA zyskała nowego dyrektora sportowego. A od października 2015 roku prezesa klubu.

– Te trzy lata zleciały bardzo szybko. Tym bardziej, kiedy osiąga się sukcesy. Dwa mistrzostwa Polski, Puchar Polski, Final Four Ligi Mistrzów. Sama przyjemność pracować w takim klubie, gdzie jest wszystko poukładane. Przychodzi się chętnie do pracy, jestem otoczony zawodowcami, którzy chcą osiągnąć sukces – chwali klimat w klubie prezes Świderski. Marynarka wygodniejsza od dresu? Niekoniecznie. – Do marynarki trochę się przyzwyczaiłem. Kiedy teraz ubiorę się inaczej, ludzie się dziwią, że wrzucę na siebie na przykład wspomniany, sportowy dres. Staram się jednak dwa razy w tygodniu ćwiczyć, dodatkowo raz na dwa tygodnie bawię się, grając amatorsko w lidze w Raciborzu. Siatkówka zostaje we krwi, nie może się obyć bez aktywności fizycznej – uśmiecha się "Świder".

W 2003 roku, odchodząc z Mostostalu, Świderski zostawiał klub w podwójnej koronie – za mistrzostwo Polski, krajowy puchar oraz z brązowym medalem Ligi Mistrzów, zdobytym na turnieju finałowym w Mediolanie. – W 2003 roku wszystko było inne. Miasto, liga, generalnie nasze państwo. Trudno to zestawić z obecnymi realiami. Zrobiliśmy wielki postęp, dużo można opowiadać, chociażby o samej lidze w kraju. Siatkarze zagraniczni, którzy przyjeżdżali przed laty, to był głównie drugi-trzeci garnitur światowy. Teraz to liga mistrzów świata, ze złotymi Polakami oraz czołowymi zawodnikami z wielu krajów – mówi Świderski. Na nosie nie ma jednak założonych różowych okularów. – PlusLiga jest bardzo dobrze postrzegana, choć nie ukrywajmy, ciągle brakuje nam do ligi włoskiej. Te 3-4 najlepsze zespoły z Italii to absolutny top, wystarczy popatrzeć na nazwiska. Juantorena, Leal, wreszcie Wilfredo Leon. Trochę nam do nich brakuje. Na te możliwości, które mamy, również finansowe, to i tak solidnie sobie poczynamy – podkreśla Świderski.

Sebastian Świderski (P) (fot. PAP/Adam Hawałej)
Sebastian Świderski (P) (fot. PAP/Adam Hawałej)

ZAKSA gra na maksa

Chociaż aktualnym mistrzem Polski jest PGE Skra, dyspozycja ZAKSY w PlusLidze – patrząc na fazy zasadnicze – to absolutna dominacja. Trzy ostatnie takie przypadki siatkarze z Kędzierzyna kończyli na szczycie tabeli: sezon 2015/16 (69 punktów, 23 wygrane i 3 porażki, ostatecznie złoto na koniec sezonu); 2016/17 (77 pkt., 26-4, złoto MP); 2017/18 (75 pkt, 25-5, srebro MP). W trwającej fazie zasadniczej, ZAKSA nie znalazła po ośmiu kolejkach pogromcy, ponownie będąc na czele stawki. – Chcielibyśmy, żeby ta seria była jak najdłuższa. Takie seryjne wygrywanie absolutnie nam nie ciąży, chcemy to robić jak najczęściej. To też trochę odpowiedź na pozytywne akcenty ze strony kibiców w naszą stronę. Zwycięstwa budują dobrą atmosferę, pewność siebie. Nie wiem, czy uda się nam powtórzyć wynik z poprzedniego sezonu, tę długą serię wygranych z fazy zasadniczej, ale będziemy robić swoje. Takie śrubowanie rekordów nijak się zresztą ma do momentu, kiedy rozdawane są medale i toczy się decydująca gra o miejsca na podium – mówi przyjmujący ZAKSY, Aleksander Śliwka.

Doceniając śrubowane rekordy fazy zasadniczej, nastroje tonuje również prezes Świderski. – Runda zasadnicza w PlusLidze nic nie daje. W lidze włoskiej zwycięzca rundy zasadniczej ma zagwarantowane miejsce w Lidze Mistrzów w kolejnym sezonie. W PlusLidze pierwsza, druga, czy czwarta lokata – nie ma różnicy na tym etapie. Jedynie w I rundzie play-off ma się małe udogodnienie w postaci tygodnia więcej na odpoczynek. Wolę zdobyć złoty medal mistrzostw Polski startując nawet z szóstego miejsca w rundzie zasadniczej, aniżeli miałbym wygrać teraz i później skończyć ze sporym niedosytem, jak na koniec poprzedniego sezonu – wspomina porażkę z PGE Skrą na mecie rozgrywek.

Poza PlusLigą, zespół z Kędzierzyna chciałby pokazać się z dobrej strony na arenie międzynarodowej. Skoro na krajowym podwórku idzie tak dobrze? ZAKSA nie jest jednak zaliczana do grona faworytów do medalu w Lidze Mistrzów. Dlaczego? – Do sukcesu w europejskich pucharach potrzeba umiejętności, czyli finansów oraz trochę szczęścia. Musimy sobie zdawać sprawę, że nie jesteśmy faworytami. U bukmacherów ZAKSA plasuje się nawet w drugiej połówce z szansami na sukces. Wystarczy spojrzeć na naszą grupę. W poprzednim sezonie było blisko brązowego medalu, w tej edycji nikt go nie zdobędzie. Dla nas każde spotkanie w Lidze Mistrzów będzie sporym wyzwaniem. Starcia z Modeną, Lube, to doskonała promocja polskiej, a jeszcze bardziej – kędzierzyńskiej siatkówki – komentuje Świderski, opisując aktualny układ sił.

Aleksander Śliwka (L) (fot. PAP/Krzysztof Świderski)
Aleksander Śliwka (L) (fot. PAP/Krzysztof Świderski)

Chemia do siatkówki

Historycznie MKS Chemik Kędzierzyn-Koźle ma sporo wspólnego z obecnym stanem rzeczy w kędzierzyńskiej siatkówce – również pod względem nazwy. Dawniej Mostostal, duży gracz na rynku budowlanym, dzisiaj ZAKSA – czyli nic innego, jak polskie przedsiębiorstwo… chemiczne. Grupa Azoty Zakłady Azotowe Kędzierzyn Spółka Akcyjna – tak brzmi pełna nazwa utartej już na przestrzeni lat ZAKSY. Dlaczego Azoty? To dzielnica Kędzierzyna-Koźla, gdzie znajduje się siedziba chemicznego potentata. A ZAK i końcówkę o spółce akcyjnej łatwo było połączyć, dzięki czemu ZAKSA wpisała się w świadomość kibica.

Decyzja o wbiciu łopaty pod trzecią w kraju (obok Tarnowa i Chorzowa) fabrykę nawozów sztucznych to rok 1948. Wstęgę przecięto co prawda 12 miesięcy później, ale okrągła rocznica 70 lat od powstania głównego sponsora siatkówki w Kędzierzynie, brzmi co najmniej zachęcająco. ZAKSA marzy o powtórzeniu rezultatu, który 15 lat wcześniej wraz z kolegami osiągnął prezes Świderski. Podwójna korona w kraju i medal w europejskich pucharach – to byłoby coś, co uświetniłoby ten umowny, lecz okrągły jubileusz. – ZAKSA jest pupilkiem w mieście. Najważniejszy klub, sportowa duma Kędzierzyna. Co prawda miasta jeszcze tak dobrze nie poznałem, żeby wiedzieć, dlaczego faktycznie na trybunach ludzi nie brakuje, niezależnie od tego, jaki rywal przyjedzie z nami grać. ZAKSA to główna atrakcja, widać zaangażowanie ze strony kibiców, to też potwierdziła przedsezonowa prezentacja, na której pojawiło się mnóstwo osób. Miasto żyje wynikami ZAKSY. Dodatkowo takie zwykłe, życiowe sytuacje, od sklepu spożywczego do parkingu, gdzie spotykam dużo życzliwości. Ludzie poznają, dobrze życzą, przyjaźnie podchodzą, zdarzają się rabaty tu i tam – uśmiecha się Aleksander Śliwka.

Z uśmiechem do zainteresowania ze strony kibiców podchodzi też Łukasz Kaczmarek. Do ZAKSY trafił podobnie jak Śliwka, przed obecnym sezonem, ale ma już na swoim koncie wiele pozytywnych sytuacji. – Dla mnie to nowa sytuacja. W Kędzierzynie-Koźlu siatkówka to najważniejsza dyscyplina. Kibice są przyzwyczajeni, że ZAKSA od lat walczy o medale. Da się to zauważyć. Już w pierwszym tygodniu po przyjeździe do miasta zaczepiło mnie więcej kibiców niż przez trzy lata w Lubinie. Ludzie są życzliwi, dopytują, jak się odnajduję w nowym miejscu, życzą powodzenia i wszystkiego najlepszego. To bardzo miłe. Będąc sprawiedliwym, w Lubinie kibice mieli jednak do wyboru piłkę nożną i piłkę ręczną, zarówno żeńską, jak i męską – na najwyższym poziomie. Dlatego to w normalne, że jestem bardziej rozpoznawalny w Kędzierzynie-Koźlu – mówi "Zwierzak".

Łukasz Kaczmarek (fot. PAP/Krzysztof Świderski)
Łukasz Kaczmarek (fot. PAP/Krzysztof Świderski)

Owacja przy pizzy

ZAKSA to przede wszystkim zespół, który złożony jest z siatkarzy bardzo solidnych i kilku gwiazd, światowego formatu. Dwie największe to rozgrywający Benjamin Toniutti oraz libero Paweł Zatorski. "Totti" w Kędzierzynie jest od 2015 roku, piastuje funkcję kapitana i z chęcią decyduje się na przedłużenie kontraktu jeszcze w czasie trwania sezonu. A to pokazuje, że nie tylko pieniądze wpływają w terminie, ale istnieje również perspektywa na przyszłość.

Zatorski w Kędzierzynie jest od 2014 roku. Chociaż to "dziecko" z siatkarskiego Bełchatowa, zamienił PGE Skrę na ZAKSĘ z przekonaniem. Choć jak sam przyznaje, do końca rozważał dwie oferty. – Pamiętam, że wybierałem między Rzeszowem a Kędzierzynem. W momencie, kiedy podpisywałem kontrakt, te kluby grały między sobą w półfinale PlusLigi. ZAKSA prowadziła 2:0 w meczach i 2:0 w setach. Byłem przekonany, że to właśnie ten zespół zagra w kolejnym sezonie w Lidze Mistrzów. Skończyło się jak skończyło… – uśmiecha się Zatorski. – Mimo porażki w tamtym półfinale, ZAKSA ma taką markę, że byłem i jestem zadowolony z tamtego wyboru. Pierwszy rok spędzony w Kędzierzynie nie był łatwy, mieliśmy zespół z potencjałem, ale nie potrafiliśmy tego wykorzystać. Po tamtej nauczce doszło do kilku ważnych, trafionych zmian. Zaczęliśmy grać radośniej w siatkówkę, pewniej i z przekonaniem co do swoich umiejętności – mówi siatkarz, uważany za jednego z najlepszych libero świata.

Jak w Kędzierzynie żyje się Zatorskiemu, zwłaszcza jako podwójnemu złotemu medaliście mistrzostw świata? – Jesteśmy rozpoznawalni niemal na każdym kroku. Kędzierzyn jest na tyle nieduży, że wszystkie restauracje, miejsca publiczne, mamy na tyle rozpoznane, że znamy ludzi, którzy tam pracują, również stałych bywalców. Zderzyłem się po mistrzostwach świata z kilkoma niesamowitymi sytuacjami. Raz wybrałem się odebrać pizzę, a tu cała restauracja zerwała się na nogi. Wszyscy mi gratulowali złota, aż mi było głupio – rozkłada ręce. Skończyło się na darmowym posiłku? – Nie, zapłaciłem normalnie, choć fakt faktem, w wielu przypadkach jesteśmy traktowani ulgowo. Choć nie to jest dla nas najważniejsze. Tym najistotniejszym faktem jest to, jak ludzie na nas reagują w Kędzierzynie. To bardzo pozytywny odbiór, cieszą się naszymi wynikami, a my też mamy satysfakcję, że możemy dawać radość swoją grą. Oby tak było dalej – kwituje "Zati".

Maciej Piasecki

Zatorski: wiemy, że sprawiamy radość Polakom
Fot. Getty)
Zatorski: wiemy, że sprawiamy radość Polakom

Zobacz też
Jednostronne derby! Wicemistrzynie Polski wykonały zadanie
Siatkarki ŁKS-u przybliżyły się do finału Tauron Ligi (fot. Getty Images)

Jednostronne derby! Wicemistrzynie Polski wykonały zadanie

| Siatkówka / Rozgrywki Ligowe 
Kurek nie jest już "dostępny". Coraz więcej tropów ws. jego przyszłości
Bartosz Kurek (fot. Getty)

Kurek nie jest już "dostępny". Coraz więcej tropów ws. jego przyszłości

| Siatkówka / Rozgrywki Ligowe 
ZAKSA przegrała bez Kurka. Rywale odrobili stratę
Marcin Janusz (fot. PAP)

ZAKSA przegrała bez Kurka. Rywale odrobili stratę

| Siatkówka / Rozgrywki Ligowe 
Znamy pierwszego półfinalistę PlusLigi!
Siatkarze Jastrzębskiego Węgla (fot. PAP/Waldemar Deska)

Znamy pierwszego półfinalistę PlusLigi!

| Siatkówka / Rozgrywki Ligowe 
Kto będzie pierwszym rozgrywającym kadry? "Nie obawiam się wyzwań"
Marcin Komenda (fot. Getty)

Kto będzie pierwszym rozgrywającym kadry? "Nie obawiam się wyzwań"

| Siatkówka / Rozgrywki Ligowe 
wyniki
terminarz
tabela
Wyniki
05 kwietnia 2025
01 kwietnia 2025
Siatkówka

Steam Hemarpol Norwid Częstochowa

J. Węgiel

29 marca 2025
28 marca 2025
Siatkówka

J. Węgiel

Steam Hemarpol Norwid Częstochowa

24 marca 2025
23 marca 2025
22 marca 2025
Siatkówka

Steam Hemarpol Norwid Częstochowa

PGE GiEK Skra Bełchatów

21 marca 2025
Terminarz
dzisiaj
16 kwietnia 2025
Tabela
PlusLiga
 
Drużyna
M
+/-
Pkt
8
Steam Hemarpol Norwid Częstochowa
Steam Hemarpol Norwid Częstochowa
30
1
46
11
30
-20
34
13
Barkom Każany Lwów
Barkom Każany Lwów
30
-27
26
14
30
-37
25
15
30
-48
15
Rozwiń
Najnowsze
Drugie złoto dla Polski w PŚ w boksie olimpijskim!
Drugie złoto dla Polski w PŚ w boksie olimpijskim!
Mateusz Fudala
Mateusz Fudala
| Boks 
barbara Marcinkowska (fot. PAP/Piotr Polak)
Hrgović pobił Joyce'a i zdobył pas WBO International [WIDEO]
Filip Hrgović pokonał Joe Joyce'a jednogłośnie na punkty (fot. Getty Images)
Hrgović pobił Joyce'a i zdobył pas WBO International [WIDEO]
Mateusz Fudala
Mateusz Fudala
Barcelona powiększa przewagę. Zobacz aktualną tabelę La Liga
Tabela La Liga 2024/25. Na którym miejscu FC Barcelona Roberta Lewandowskiego i Wojciecha Szczęsnego? [AKTUALIZACJA]
Barcelona powiększa przewagę. Zobacz aktualną tabelę La Liga
| Piłka nożna / Hiszpania 
"Lewy" wciąż liderem. Sprawdź klasyfikację strzelców La Liga
Klasyfikacja strzelców La Liga 2024/25 [TABELA]. Zobacz gole Roberta Lewandowskiego w Barcelonie w sezonie 2024/25
"Lewy" wciąż liderem. Sprawdź klasyfikację strzelców La Liga
| Piłka nożna / Hiszpania 
Kiedy kolejne mecze "Lewego" i Szczęsnego? Sprawdź terminarz
Kiedy mecze Wojciecha Szczęsnego i Roberta Lewandowskiego w FC Barcelona w sezonie 2024/25? [TERMINARZ]
Kiedy kolejne mecze "Lewego" i Szczęsnego? Sprawdź terminarz
| Piłka nożna / Hiszpania 
Amerykański finał turnieju WTA w Charleston
Jessica Pegula (fot. Getty)
Amerykański finał turnieju WTA w Charleston
| Tenis / WTA (kobiety) 
Barcelona traci punkty! Lewandowski zniknął z radaru
(fot. Getty)
Barcelona traci punkty! Lewandowski zniknął z radaru
| Piłka nożna / Hiszpania 
Do góry