tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Wojciech Fortuna wskazał faworyta TCS. "Nasi spróbują go dorwać"

– Może doczekamy chwili, w której w końcu trzech Polaków stanie na podium. Wciąż są mistrzami świata, to zobowiązuje do wielkich wyników – stwierdził Wojciech Fortuna, mistrz olimpijski z Sapporo z 1972 roku, w rozmowie ze SPORT.TVP.PL.
Z lewej Piotr Żyła, z prawej od góry Kamil Stoch, na dole Ryoyu Kobayashi (fot. Getty Images)

Turniej Czterech Skoczni 2018/19: wszystkie konkursy zgodnie z planem

Filip Kołodziejski: – Jakie odczucia po pierwszej części sezonu?
Wojciech Fortuna (mistrz olimpijski z Sapporo z 1972 roku): – Polacy to najlepsi skoczkowie na świecie. Rozpędzają się z każdym startem. Liczę na ogromne doświadczenie i rutynę Kamila. Ma jeszcze dużo do osiągnięcia. Choć wydaje się, że mógłby już odpuścić. Cieszy również postawa Żyły. To może być jego sezon. Bardzo się zmienił. Solidnie prezentuje się także Kubacki. Może doczekamy chwili, w której w końcu trzech Polaków stanie na podium. Wciąż są mistrzami świata, to zobowiązuje do wielkich wyników.

– Najbardziej zaskakuje metamorfoza Żyły?
– Odciął się od problemów w małżeństwie. Widać świetne efekty. Najgorszy moment dopadł go podczas igrzysk olimpijskich w Pjongczangu. Chciał to nadrobić. Udało się. To jego czas. Żałuję, że w Korei nie zapewnił sobie sportowej emerytury, ale spokojnie na nią odłoży. Jeszcze dwa sezony takich występów i zarobi "gruby szmalec" (śmiech).

– W końcu znalazł się trener, który do niego dotarł.
– Stefan Horngacher w tym fachu jest najlepszym specjalistą na świecie. Do wszystkiego podchodzi ze spokojem. Wie, kiedy dołożyć do pieca, kiedy ich "wyłączyć". Gdy Polacy mają być na podium, są. Czego chcieć więcej. Przekazał im ogromne doświadczenie. Czeka ich jeszcze wiele sukcsów.

– Kolejne podczas 67. Turnieju Czterech Skoczni?
– Zapowiada się ciekawie. Turniej dla młodego Japończyka – Ryoyu Kobayashiego – będzie egzaminem. Jeśli go zda należy zdjąć czapki z głów. Pozostanie walka o drugie miejsce w TCS i w klasyfikacji generalnej Puchar Świata, bo czuję, że już nie odpuści. Jeśli nie, nasi na pewno spróbują go dorwać. TCS rządzi się swoimi prawami. Intensywna rywalizacja. Obiekty o innych profilach. Inne warunki atmosferyczne. Wiele czynników składa się na wygraną. Trzeba ustrzec się najmniejszych błędów.

Kto wygra TCS 2018/19? Sonda w Engelbergu

– Co przemawia za Kobayashim?
– Jest rozluźniony. Nie myśli za wiele przed skokami, ale na tylnych wiatrach popełnia jeszcze proste błędy. Bardzo mu kibicuje. Kocham Japonię. Sapporo. Zobaczymy, komu będzie sprzyjać fortuna.

– Duże zainteresowanie wokół Japończyka pomoże w jakimś stopniu naszym?
– Stoch i Żyła są niezwykle mocni. Skoro coś nie wychodzi w jeden dzień, a w drugi jest dobrze, to świadczy o ich profesjonalizmie. Kamil na turniej powinien być w optymalnej dyspozycji. Najważniejsze jest wyjście z progu. Jeśli trafi idealnie pięć-sześć razy, będzie pięknie. Nic i nikt nie odbierze mu triumfu. Dobrze wie, o co chodzi. Zna te obiekty. Na początku sezonu nie wychodziły mu pojedyncze próby. Momentami przeszkadzała pogoda. Poza tym nie ma się do czego przyczepić. Nie tylko ja twierdzę, że trzeba na niego uważać. Podobnego zdania jest Sven Hannawald. Przemawia za nim rutyna i spokój.

– Norwegowie i Niemcy nie stworzą większego zagrożenia?
– Nie można tak mówić. Mają u siebie idealne warunki do treningów. Oddadzą po dwadzieścia prób i wszystko może się odmienić. Norwegowie mają z kogo wybierać. Niemcy również nie zapomnieli jak się skacze. Dla nich to impreza, która konkuruje z mistrzostwami świata i igrzyskami olimpijskimi. Wygrywając zostają legendami. Prestiż i ranga wydarzenia są ogromne. Muszą poradzić sobie z presją. Jeśli to zrobią będą groźni.

Menedżer skoków TVP: zmierz się z Małyszem i Szaranowiczem!

podobne informacje

Wojciech Fortuna: Maciej Kot popełnia błąd już na belce startowej

Fortuna: Kamil Stoch to najlepszy skoczek w historii Polski

Polacy trenują w Hinzenbach. "Piotr Żyła może wygrać Turniej Czterech Skoczni"

Szalony kalendarz PŚ przetrwa? "Dobro skoczków drugorzędne"