tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Rafał Boguski o sytuacji Wisły Kraków: nie mamy wyjścia, musimy wierzyć

Wisła Kraków w środę rozpoczęła przygotowania do rundy wiosennej. Nie wiadomo jednak, czy w ogóle do niej przystąpi. Klub ma olbrzymie długi, a zawodnicy nie otrzymują pensji od kilku miesięcy. Rafał Boguski był jednym z tych, którzy stawili się na pierwszym spotkaniu w roku. – Teraz los klubu w swoje ręce wzięły poważne osoby – podkreślił w rozmowie ze SPORT.TVP.PL.
Rafał Boguski (fot. Getty Images)

Trener Wisły: Kuba też czeka na to, co się wydarzy

Maciej Rafalski, SPORT.TVP.PL: – W środę spotkaliście się z nowym prezesem Rafałem Wisłockim i Bogusławem Leśnodorskim. Jakie są pana odczucia po rozmowach?
Rafał Boguski: – Wszyscy czekaliśmy na ten dzień z dużą nadzieją. Panowie wyjaśnili sytuację. Powiedzieli, że potrzebują kilkanastu dni, żeby załatwić pewne sprawy. Powiało optymizmem. Wiem, że takie deklaracje słyszeliśmy już kilkakrotnie i nic z nich nie wyszło. Nie mamy jednak wyjścia. Musimy wierzyć.

– Przed sezonem spodziewał się pan, że rok zakończycie w tak katastrofalnej sytuacji?
– Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo. Zmienił się trener, Paweł Brożek i Arek Głowacki zakończyli kariery. Obudziliśmy się w nowej rzeczywistości. Wiedzieliśmy, że klub ma kłopoty. Liczyliśmy, że dobra gra sprawi, że uda się je przezwyciężyć. Tak się niestety nie stało...

Maciej Stolarczyk: Kuba Błaszczykowski dał nam nowe tchnienie

– Kiedy poczuł się pan poważnie zaniepokojony tym, co się działo?
– Na początku listopada. Poprzedni zarząd obiecał, że do 30 października zostanie spłacona część zobowiązań. Okazało się jednak, że do tego nie dojdzie. Wtedy zrobiło się bardzo trudno. Niektórzy mieli dość. W szatni nie unikaliśmy tego tematu.

– Jak sobie z tym radziliście?
– Kiedy wychodziliśmy na mecze, nie miało to znaczenia. Graliśmy nie tylko dla kibiców. Mieliśmy świadomość, że każdy z nas walczy o siebie, o swoją przyszłość. Na pewno wielką rolę odegrali ludzie, którzy są w klubie od dawna. Paweł Brożek, Arek Głowacki, Mariusz Jop czy trener Maciej Stolarczyk. Takie postaci są niezbędne. Utożsamiają się z klubem. Kiedy ktoś przychodził do Wisły, "przesiąkał" tą mentalnością.

– Spodziewał się pan, że poprzedni zarząd postawi klub w takiej sytuacji? Śledztwo w sprawie nieprawidłowości, do których doszło, wszczęła prokuratura.
– Dla mnie to był szok. Nie mam słów, by opisać sprawy, które teraz ujrzały światło dzienne. Mam nadzieję, że wszystko zostanie wyjaśnione.

– "Zasługą" m.in. byłej prezes Marzeny Sarapaty było pojawienie się w klubie niewiarygodnych inwestorów, którymi okazali się Mats Hartling oraz Vanna Ly. Pan uczestniczył w spotkaniu z nimi przed meczem z Lechem Poznań.
– Tak, pojawili się wspólnie z panem Adamem Pietrowskim. Mówił głównie Ly. Chwalił się, że wie, jak zarabiać pieniądze, opowiadał, że jest biznesmenem. Zapraszał na obóz do Turcji. My czekaliśmy jednak na konkret, a tym miał być przelew. Spodziewaliśmy się, że pieniądze trafią do klubu. W końcu pojawił się nawet komunikat o tym, że podpisano odpowiednie dokumenty...

– Czy na kilka tygodni przed końcem rundy nie pojawiły się myśli, żeby odpuścić? Każdy zawodnik ryzykował kontuzją, a nie miał gwarancji, że za chwilę nie zostanie bez klubu. I bez zaległych pieniędzy.
– Nikt nie miał takiego podejścia. Na trzy spotkania przed końcem rundy na jednym z treningów doznałem pęknięcia kości strzałkowej. Uraz złapał też Jesus Imaz. To pokazuje, jak bardzo byliśmy zaangażowani. Graliśmy do końca.

– Od jakiego czasu czeka pan na wypłatę?
– Nie dostałem pieniędzy od sześciu i pół miesiąca.

– Wielu pana kolegów myśli o odejściu?
– Każdy chce dla siebie jak najlepiej. Część na pewno zostanie i poczeka. Niektórzy postanowią inaczej. Trudno mówić mi w imieniu wszystkich. Opuścił nas już Dawid Kort, z tego co wiem, ma odejść też Kuba Bartkowski.

W środę na pierwszym treningu pojawił się za to bardziej znany Kuba. Błaszczykowski…
– Byłoby świetnie, gdyby do nas przyszedł. Kolejny świetny piłkarz z dużym doświadczeniem za granicą. Całkiem niedawno do Wisły przyszedł też przecież Marcin Wasilewski. Granie z Kubą byłoby wielką przyjemnością. Zamieniliśmy kilka słów. On dołączył do zespołu na boisku, a ja kontynuowałem rehabilitację.

Rafał Boguski o powrocie Błaszczykowskiego: wiedziałem, że ten dzień nadejdzie

– Jest pan jednym z tych zawodników, który występował w Wiśle jeszcze za czasów jej dominacji w erze Bogusława Cupiała. Teraz natomiast jest pan świadkiem bardzo smutnych wydarzeń…
– Kiedy przychodziłem do klubu, był kłopot bogactwa. W zespole panowała olbrzymia rywalizacja, wypłaty były na czas. Kłopoty firmy pana Cupiała odbiły się na zespole. Później zrezygnował on z inwestowania w Wisłę. Dużo szkody wyrządziła też historia z kupnem klubu przez Jakuba Meresińskiego. To wszystko prowadziło Wisłę do obecnej sytuacji. Zawirowania organizacyjne miały wpływ na poziom sportowy, który się obniżał.

– Pan zostaje w Wiśle?
– Na razie czekam na rozwój wydarzeń. Ufałem już temu, co mówił Ly, który okazał się niewiarygodny. Teraz los klubu w swoje ręce wzięły znacznie poważniejsze osoby. Wierzę, że wszystko dobrze się zakończy.

Paweł Brożek: jestem optymistą, ale usłyszeliśmy już sporo obietnic
"4-4-2". Żelazny: nie widzę powodu, aby miasto miało ratować Wisłę
Policja w siedzibie Wisły. Przeszukano mieszkanie byłej prezes
Policja w siedzibie Wisły Kraków. "To jest szansa na nowe otwarcie"

najpopularniejsze

Ostatnie szlify gwiazd. Nadal, Djoković i Federer trenują przed Australian Open

Maciej Stolarczyk: Kuba Błaszczykowski dał nam nowe tchnienie

Policja w siedzibie Wisły. Przeszukano mieszkanie byłej prezes

Paweł Brożek: jestem optymistą, ale usłyszeliśmy już sporo obietnic

Nikola Mazur: jestem zaskoczona wynikiem