tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Jak Dawid pokonał Goliata? Kręte drogi Kubackiego

Skończył 22 lata. Mijało cztery od debiutu w Pucharze Świata, a on nadal nie wywalczył choćby punktu. Kariera juniorska bez błysków, a na domiar złego lot kończony lądowaniem po prawej stronie zeskoku. Niewiele wskazywało na to, że Dawid Kubacki może kiedyś wygrać zawody elity.
Wygrana Kubackiego, Stoch trzeci. Zobacz skoki Polaków! [wideo]
Dawid Kubacki (fot. PAP/EPA)

Rocznik 1990. Ten sam co Gregor Schlierenzauer. Ich kariery ułożyły się jednak inaczej. Gdy Austriak bił rekord liczby zwycięstw w Pucharze Świata w 2013 roku, to nowotarżanin dopiero po raz 11. znalazł się w czołowej "30" Pucharu Świata. Kubacki nigdy nie dorówna osiągnięciom rówieśnika, ale od trzech sezonów ma wyniki, o których tamten może jedynie pomarzyć.

Król nie tylko lata

Słowa Apoloniusza Tajnera przed startem sezonu 2015/16 odbiły się szerokim echem. – Dawid może być czarnym koniem – deklarował prezes Polskiego Związku Narciarskiego. Nie było to bezpodstawne, bo nowotarżanin zaczął lato od triumfów w Wiśle i Hinterzarten. Zimowe wyniki to jednak rozczarowanie. Szczególnie te przed Turniejem Czterech Skoczni – ledwie 16 pucharowych punktów.

W drugiej części sezonu było już znacznie lepiej, ale i tak szumne zapowiedzi przyniosły negatywne komentarze. "Król lata" – taki pseudonim prześmiewczych fanów przylgnął do Kubackiego. Wielu umknęło, że w tamtym czasie nastąpiła kluczowa zmiana w jego skokach. – Zmienił technikę odbicia na progu. To było bardzo trudne, pracował nad tym kilka lat, aż w końcu zaczęło mu wychodzić i udało się wypracować powtarzalność – analizował Tajner.

Mocny punkt drużyny

"Metoda małych kroków" – hasło powtarzane po prawie każdych zawodach przez Kubackiego to też element filozofii szkoleniowej Stefana Horngachera. Praca Austriaka okazała się zbawienna dla polskiej kadry, w tym także dla skoczka z Nowego Targu. W pierwszym sezonie trenowania kadry przez Horngachera błyszczeli inni. Kamil Stoch wygrał Turniej Czterech Skoczni, Maciej Kot pierwsze w karierze zawody PŚ, a Piotr Żyła wywalczył indywidualnie brąz mistrzostw świata.

W teorii Kubacki był "tym czwartym" do drużyny. Praktyka pokazała coś innego. Po konkursie, w którym zespół wywalczył historyczne złoto, Horngacher pochwalił właśnie Dawida. – To był najtrudniejszy moment. Trafił naprawdę trudne warunki. Po jego skoku odetchnąłem – przyznał trener, który rzadko zdobywa się na indywidualne pochwały.

Triumf Kubackiego? Popłakałem się

Przegrany drugich serii

To nie był pierwszy medal Kubackiego w wielkiej imprezie. W 2013 roku zespół w tym samym składzie zdobył brąz mistrzostw świata w Val di Fiemme. Wydawało się wtedy, że nowotarżanin jest idealnym kandydatem do zmagań drużynowych. Najlepiej w drugiej lub trzeciej grupie. Indywidualne starty? Raczej niekoniecznie, szczególnie, że wielokrotnie po dobrym otwarciu, przychodził zawód. – Dawid zawsze ten drugi skok trochę psuł. W końcu skoczył tak jak powinien – mówił w niedzielę wzruszony Adam Małysz.

Kubacki dopiero w wieku niespełna 28 lat stanął po raz pierwszy na podium konkursu Pucharu Świata. Od razu w jednym z najważniejszych – był trzeci na inaugurację 66. Turnieju Czterech Skoczni. Potem postraszył Stocha, będąc najpoważniejszym kandydatem do zatrzymania go przed triumfem w Bischofshofen,czwartym z rzędu. Wtedy się nie powiodło, ale rok później przerwał inną świetną serię. Triumf w Predazzo zatrzymał licznik zwycięstw Ryoyu Kobayashiego po sześciu.

Nienormalny konkurs na normalnej

Wygrana z Japończykiem to w tym sezonie duże osiągnięcie. Kubackiemu ta sztuka udała się ośmiokrotnie. To najwięcej ze wszystkich skoczków. W pięciu konkursach w tym roku cztery razy stawał na podium. W końcu zwyciężył w zawodach Pucharu Świata. Dokonał tego dwa miesiące przed 29. urodzinami. Starsi w momencie triumfu debiutanckiego byli jedynie: Jan Matura, Jernej Damjan, Andreas Stjernen i Wolfgang Loitzl.

Wszystko wskazuje na to, że Kubacki dopiero się rozkręca. To świetna informacja w kontekście mistrzostw świata w Seefeld. Moc odbicia powinna promować go szczególnie na mniejszym obiekcie. Podobnie miało być w Pjongczangu, ale tam złe warunki zabrały mu awans do drugiej serii. "Skocznia normalna, a konkurs nienormalny" – napisał wtedy na Instagramie. Czas, aby natura była po jego stronie. Wtedy może zrobić kolejny "mały krok", choć tym razem już po wielki sukces.

Kamil Stoch: Dawid Kubacki zmiażdżył jak Ryoyu Kobayashi

najpopularniejsze

Juventus Turyn – Frosinone Calcio 3:0. Kolejny gol Cristiano Ronaldo

Ojciec Emiliano Sali: mam nadzieję, że znajdą go jak najszybciej

Puchar Świata w skokach narciarskich: wielki triumf Polaków w Willingen

"Okiem redakcji". Gra Polaków pod lupą

Magazyn piłkarski "4-4-2" (04.02.2019) – Wilkowicz, Żelazny, Engel