tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

12 rund z Kamilem Stochem

Konferencja prasowa po niedzielnym konkursie w Lahti już się skończyła, a Robert Johansson jeszcze zza stołu nie wstawał. Jakby próbował zrozumieć, co mówi Kamil Stoch, udzielający obok wywiadu w języku polskim. – Chciałbym pojąć… ale nie to co mówi, tylko jak to robi, że wciąż jest na takim poziomie. Bez wątpliwości: to najlepszy skoczek dekady – powiedział za chwilę sympatyczny wąsacz przed kamerą TVP Sport. I nie było w tym cienia kurtuazji.

12 rund z Kamilem Stochem

Konferencja prasowa po niedzielnym konkursie w Lahti już się skończyła, a Robert Johansson jeszcze zza stołu nie wstawał. Jakby próbował zrozumieć, co mówi Kamil Stoch, udzielający obok wywiadu w języku polskim. – Chciałbym pojąć… ale nie to co mówi, tylko jak to robi, że wciąż jest na takim poziomie. Bez wątpliwości: to najlepszy skoczek dekady – powiedział za chwilę sympatyczny wąsacz przed kamerą TVP Sport. I nie było w tym cienia kurtuazji.
Kamil Stoch wygrał zawody w Lahti (fot. PAP)

23 stycznia 2011 roku – Stoch wygrywa pierwsze zawody Pucharu Świata. Johansson jest wtedy jeszcze średnio rokującym juniorem, aby naprawdę pojąć jak dawno to było, zerknijmy do świata piłki. Na ławce FC Barcelona trener Pep Guardiola, na ławce Manchesteru United – Alex Ferguson. Czyli epoka. W skokach narciarskich epoka Kamila Stocha, choć jeszcze w 2011 roku wydawało się, że będzie to czas śrubującego rekordy Gregora Schlierenzauera. Dziś Schlierenzauer – młodszy od Stocha o trzy lata! – desperacko próbuje się zmieścić w najlepszej czwórce austriackich skoczków, by w ogóle na mistrzostwach świata wystąpić. Trenerzy mówią wyraźnie – przez lata skoki się zmieniły bardzo, a Gregor już nie. Mimo kosmicznego talentu, nie nadążył. Zresztą, nikt nie nadążył, poza Kamilem. Morgenstern, Ammann, Małysz, Kofler, Hilde, Koch, Freund, Hautamaeki, Schlierenzauer, Stoch – taka była w 2011 najlepsza dziesiątka Pucharu Świata. Większość już dawno na narciarskiej emeryturze, reszta w głębokim cieniu swoich dawnych sukcesów. I nieustających sukcesów Stocha.

W Lahti znów to zrobił. Znów przypomniał, że kiedy w końcu poskłada dziesiątki drobnych elementów w skok idealny, to rywalom pozostaje bić brawo. A składa te swoje puzzle zawsze wtedy, gdy na to czas, gdy zbliża się najważniejszy moment sezonu. Luty jest miesiącem narciarskiego egzaminu dojrzałości. Luty jest miesiącem Stocha. A jednocześnie to zupełnie inny luty niż wszystkie poprzednie.

Kamil Stoch jest jednym z faworytów mistrzostw świata w Seefeld (fot. PAP)

Nigdy nie lubił, kiedy nazywali go maszyną. Nie lubił, bo maszyny się programuje i aktualizuje, a on ciężko pracuje i zawsze chciał, by ta praca była zauważona. Nie lubił, bo nie widzicie go półprzytomnego rano w drodze na zawody albo trening. Nie widzicie, jak przeżywa mniejsze i większe porażki, na przykład tę sobotnią, w drużynie. Było tylko dobrze, a to za mało jak na poziom Stocha, za mało by stanąć na podium Pucharu Świata. Wściekły uciekł ze skoczni, odmawiając wywiadów. Potem gdzieś w samotności wykrzyczał złe emocje. Taką drogę musiał przejść, by 24 godziny później cieszyć się na szczycie podium.

Nie oglądamy w tym sezonie najlepszych skoków w karierze Kamila. Nie oglądamy dominatora Stocha, nie mogliśmy dotąd liczyć na jego niezwykłą powtarzalność w każdej próbie i technikę z podręcznika lotu. Oglądamy zmagania Kamila z sobą samym, z drobnymi błędami i nerwami. A to jest jeszcze ciekawsze i jeszcze cenniejsze niż seryjne wygrywanie. Gdy na Czterech Skoczniach dzielił i rządził Ryoyu Kobayashi, Sven Hannawald w sposób kapitalny pozwolił mi zrozumieć, jak w skokach działa prawo serii i jak trudno jest je przerwać: "Wygrywasz z dużą przewagą. Wszystko jest proste. Nie musisz niczego szukać, bo twoje skoki są idealne. Musisz tylko je powtarzać. Cała reszta za tobą widzi jak dużo traci. I nie ma innego wyjścia – musi kombinować i zmieniać. A zmiany nigdy nie przynoszą natychmiastowej poprawy. Pojawia się frustracja… Kamil w ostatnich latach był tym ideałem, którego inni musieli gonić. Teraz jest w zupełnie nowej roli. Dużo trudniejszej".

Przychodzi mi na myśl boks i intensywna, 12-rundowa walka. Z mistrzem świata, który ląduje na deskach – i to ze dwa razy – ale wciąż się podnosi. Niezależnie od werdyktu sędziów, Kamil Stoch ostatecznie nam w tym sezonie udowadnia, że talent-talentem, ale serce do walki ma przeogromne.

PŚ w Lahti, Kamil Stoch przekonująco triumfował w Finlandii [WIDEO]
PŚ w Lahti, Kamil Stoch: coś pękło i musiałem wyrzucić negatywne emocje
Stefan Horngacher: wolę skupić się na technice. Poza Kubą było w porządku
PŚ w Lahti, Jakub Wolny: starałem się nie myśleć o wczoraj
Skoczkowie wspominają Nykaenena: miał lekkość wygrywania, nie był pracusiem

najnowsze opinie

Piotr Jagiełło Wolna sobota. Fonfara jak Lennox Lewis

Rafał Rostkowski Dlaczego polscy sędziowie pomogli anulować gola Ajaksu

Piotr Sobczyński Karnawał i post

Jacek Dąbrowski Więcej światła