Jest 16 listopada 2018 roku. To nie pomyłka. Jesteśmy w Wiśle, gdzie zaczyna się Puchar Świata w skokach narciarskich. Przewinęliśmy po prostu film, by spojrzeć na wydarzenia z nieco innej perspektywy. I myślimy sobie – nasz dominator Kamil Stoch kontra reszta świata. Tak było ostatnimi miesiącami, tak było nawet latem, gdy tylko Kamil startował na poważnie – właśnie tu, na skoczni im. Adama Małysza był 6 metrów przed wszystkimi. I to po jednej serii. Dlaczego teraz miałoby być inaczej? Kamil to Kamil. Ta sama liga co niemieckie auto, szwajcarski zegarek, japoński pociąg.