Zaskoczyło. Wreszcie. Mechanizm się dotarł, tryby zazębiły, całość ruszyła z miejsca. Rywal nie był z najwyższej półki, ale grać w piłkę potrafił. Po miesiącach odwracania oczu od "spektakli" serwowanych przez reprezentację Jerzego Brzęczka, dostaliśmy wreszcie mecz, na którym ten zespół może budować swoją nową tożsamość.