Uwielbiam sportowców, którzy nieustannie przesuwają granicę własnej determinacji. W nocy przekonamy się, czy doprowadzi to Macieja Sulęckiego do historycznego wyczynu. Gdyby wiara w siebie budowała pomniki, to łobuza z Warszawy umiejscowilibyśmy gdzieś pomiędzy Świebodzinem i Rio de Janeiro. Pas mistrza świata jest w zasięgu pięści.