W piątek reprezentacja Polski zagra ze Słowenią w ramach kwalifikacji do Euro 2020. Rywale są pełni obaw, ale po cichu liczą, że uda się powtórzyć sensacyjny wynik z 2009, gdy ograli nas 3:0. – To był najlepszy mecz w historii naszej reprezentacji – mówi dziennikarz portalu Ekipa 24, Andrej Miljkovic. Transmisja od 19:30 w TVP Sport, TVPSPORT.PL i aplikacji mobilnej TVP Sport oraz od 20:30 w TVP 1.
Dotychczasowe występy reprezentacji Słowenii w kwalifikacjach do Euro 2020 sponsoruje cyferka "cztery". Nasi piątkowi rywale po czterech kolejkach mają na koncie cztery punkty i zajmują w tabeli czwarte miejsce.
Mateusz Miga, TVPSPORT.PL: – Jakie macie oczekiwania przed meczem z Polską?
Andrej Miljković: – Ostatnie lata i miesiące w wykonaniu naszej reprezentacji to głównie rozczarowania. Przed piątkowym meczem ludzie w Słowenii są bardzo ostrożni, ale mocno wierzą w selekcjonera Matjaża Keka. Gdy wracał do reprezentacji, został wybrany praktycznie jednogłośnie i wszyscy nadal wierzą, że jeśli ktoś jest w stanie sprawić, że znów zacznie grać lepiej to właśnie on. Mogę zaryzykować stwierdzenie, że to on jest gwiazdą numer jeden tego zespołu. Wiele osób wspomina też mecz sprzed 10 lat, gdy ograliśmy Polaków 3:0. Wtedy byliśmy w bardzo podobnej sytuacji i nikt nie wierzył w wygraną. Zwycięstwo nad Polakami to prawdopodobnie najlepszy występ naszej reprezentacji w historii. Wygrana wzięła się dosłownie znikąd. Kilka miesięcy wcześniej Kek był bardzo bliski utraty stanowiska, zagraliśmy kilka tragicznych meczów. Od wygranego spotkania z Polakami wszystko się zmieniło i w listopadzie zakwalifikowaliśmy się do mistrzostw świata.
– Kek największą gwiazdą? A co z bramkarzem Atletico Madryt Janem Oblakiem?
– To oczywiście jeden z najlepszych bramkarzy w Europie, ale słoweńscy kibice nie czują z nim specjalnej więzi. Kek jest popularny, bo nie unika kontaktu z kibicami, świetnie tłumaczy sprawy boiskowe, dobrze radzi sobie z piłkarzami i dziennikarzami. Oblak gra w Hiszpanii, ludzie znają go z telewizji, rzadko udziela wywiadów słoweńskim mediom. W kraju daleko mu do popularności choćby kolarza Primoża Roglicia czy koszykarza Luki Doncicia. Kek to co innego – on w Słowenii ma status gwiazdy muzyki pop.
– A Josip Ilcic, który ma za sobą świetny sezon w Atalancie?
– Powszechnie jest uważany za najlepszego słoweńskiego piłkarza. A do tego wszyscy go lubią, bo świetnie zachowuje się zarówno na boisku jak i poza nim. To bardzo fajny gość, jednak w reprezentacji nigdy nie był tak skuteczny jak w klubach. Bardzo chce być liderem tej drużyny, w piątek pewnie będzie kapitanem, ale ciągle czegoś mu brakuje. Zdobył w reprezentacji siedem goli, jednak do tej pory strzelał tylko San Marino, Łotwie, Cyprowi, Malcie i Litwie. Ani raz nie pokonał bramkarza dobrej drużyny, nie mówiąc już o bardzo dobrym zespole, jakim jest Polska. Gdyby trafił do siatki, w piątek byłoby to pierwsze takie trafienie w jego wykonaniu.
– Jaka jest wasza ogólna opinia na temat naszej reprezentacji?
– Podejrzewam, że lepsza niż myślicie. Też jesteś Słowianami, więc dobrze wiemy, kto do nas przyjeżdża i na pewno nikt was nie zlekceważy. Może nie jesteście drużyną z czołowej piątki w Europie, ale jesteście tuż za nimi. Nasi kibice czują, że ze strony Polski grozi nam większe niebezpieczeństwo niż choćby ze strony drużyny pokroju Anglii. Takiej, co ma być może głośniejsze nazwiska, ale na boisku nie zawsze prezentuje się bardzo dobrze. Jest więc sporo obaw, że mocno się w piątek poparzymy. Z drugiej strony jest wiara w Keka i wspomnienia nawiązujące do meczu z 2009 roku. Słychać je na każdym kroku. Wszyscy mówią teraz o tamtym meczu, więc zewsząd słychać hasło: "zróbmy to jeszcze raz". To być może ostatnia szansa dla piłkarzy z tego pokolenia.
– W kadrze jest Uros Korun z Piasta Gliwice, ale nie ma chyba większych szans na występ?
– Nie. Nie jest nawet blisko. Jego występ byłby bardzo dużym zaskoczeniem. Jego obecność w kadrze wynika być może z faktu, że dobrze zna polską ligę. Ale zapewniam, że w Słowenii sporo wiemy o waszych rozgrywkach. Mamy wiedzę o klubach, o stadionach. Dało się zauważyć, że po Euro 2012 wasza piłka poszła do przodu.
– Powołanie otrzymali także Denis Popović i Roman Bezjak, którzy mają za sobą grę w Ekstraklasie.
– Tak, ich szanse na występ są większe. Szczególnie w przypadku Popovicia. Kek go lubi, a niedawno jakby odkrył na nowo.
– W waszym obozie jest kilka kontuzji. Chyba najgłośniejsze brakujące nazwisko to Jaka Bijol z CSKA Moskwa.
– Prawdopodobnie tak, ale te kontuzje to nie są straty, które poważnie wpływałyby na postawę naszego zespołu. Nic, co można by uznać za wymówkę w razie niepowodzenia.
– Jakiej publiczności spodziewasz się na piątkowym spotkaniu?
– Podejrzewam, że nie będzie kompletu, ale spodziewam się, że 3/4 stadionu się wypełni. Ciekawy jestem, jaka będzie atmosfera. Kibice, którzy przychodzą na mecze reprezentacji, to nie są zorganizowane grupy kibicowskie. To zwykli ludzie, którzy przychodzą na stadion zobaczyć mecz. Jeśli Polacy przywiozą głośną grupę – a są z tego znani – to mogą być znacznie głośniejsi od kibiców gospodarzy. Będziemy musieli ciężko pracować, by was przekrzyczeć.