Gdy w bramce West Hamu stał Łukasz Fabiański, jego drużyna pukała do ligowej czołówki. Przed meczem z Bournemouth, w którym Polak doznał urazu biodra, zespół Manuela Pellegriniego był nawet piąty. Od tego czasu Młoty zdobyły dwa punkty w sześciu spotkaniach i spadły na szesnaste miejsce w lidze. Winowajca? Zdaniem kibiców i mediów to zastępujący "Fabiana" Roberto Jimenez, który w ostatnim meczu… wbił sobie piłkę do bramki. I nie była to pierwsza wtopa Hiszpana.