Po losowaniu kwalifikacji olimpijskich koszykarzy bacznie nasłuchiwałem reakcji. Fala entuzjazmu, dzięki Bogu, nie wezbrała. Nikt nie podał, że jako ósma siła na świecie nie mamy się kogo bać. Przypomnę, trafiliśmy na Słowenię i Angolę, a jeśli dobrze pójdzie, dojdzie mecz lub mecze z kimś z trójki: Litwa, Korea, Wenezuela. Pewności, że wygramy ten turniej i pojedziemy do Tokio nie ma. Ale jest szansa by kolejny raz wyjść z zaścianka.