Olimpijskie spełnienie Kowalczyk nastąpiło po raz pierwszy na zakończenie zmagań w Kanadzie. Srebro i brąz sprawiały, że wielu kibiców czuło niedosyt. – <i>Zostało mi trzydzieści kilometrów. Niby ulubiony dystans, który zawsze ratował mi tyłek. Jak będzie teraz? Nie wiem</i> – mówiła. Na morderczym dystansie Polka stoczyła fantastyczny pojedynek z Bjoergen, która wcześniej wywalczyła trzy złote medale. Ostatecznie biegaczka z Kasiny triumfowała o zaledwie 0,3 sekundy.