Nie od dziś wiadomo, że z przygotowaniem tras biegowych w Zakopanem bywało różnie. Na początku 2020 w stolicy polskich Tatr pojawiła się Justyna Kowalczyk, Aleksander Wierietielny i prowadzone przez nich zawodniczki. "Jest mi wstyd przed dziewczynami, że nie zabrałam ich za granicę" – grzmiała dwukrotna mistrzyni olimpijska. Sytuacja chwilowo wymknęła się spod kontroli, ale wszystko wraca do normy.