Holenderki były kosmiczne. Wygrywały z ogromną lekkością, bijąc przy tym rekordy toru. Podobnie było także 22 lutego. Polki metę przekroczyły kilka sekund po nich. Nie miało to jednak większego znaczenia – były wicemistrzyniami olimpijskimi. Zrobiły to – dla całej Polski, dla siebie samych. Natalii Czerwonki przede wszystkim.