Tyson Fury szturmem wspiął się na szczyt wagi ciężkiej. Po wielkim triumfie nad Deontayem Wilderem zajął z przytupem również miejsce w historycznych rankingach tej dywizji. Choć skala porównawcza jest inna, zasłużył sobie na miejsce w pierwszym rzędzie loży z Muhammadem Alim, Lennoxem Lewisem czy Władimirem Kliczką. Pora uświadomić sobie, że mamy wielkie szczęście żyć w erze "Króla Cyganów". Witajcie w Furylandzie.