Polskie siatkarki plażowe były już w Australii, gdy zapadła decyzja o odwołaniu turnieju. Początkowe zdziwienie przeradzało się w niepewność. Choć z przygodami, udało im się jednak w miarę sprawnie wrócić do domu. – Od momentu wyjścia z hotelu do momentu wejścia do mieszkania wyliczyłam 53 godziny – opowiada Katarzyna Kociołek w rozmowie z TVPSPORT.PL. Teraz czeka ją kwarantanna. Piłki nie odbije przed dwa tygodnie.