Trzynaście lat temu Robert Mateja pofrunął najdalej w karierze. Wielokrotnie wyśmiewany, wyszydzany, pokazał, że potrafi też latać. – Z góry widać kibiców, samochody na samym dole. Wyglądają jak miniaturki, a tam trzeba dojechać, doskoczyć – opisuje po latach wrażenia z Planicy.