Amerykański pięściarz od dawna uwielbia chwalić się swoim bogactwem. Tym razem w ciekawy sposób policzył swoją stawkę godzinową za pracę na ringu, a przy okazji zaczepił Saula Alvareza.
Canelo Alvarez w 2018 roku podpisał kontrakt z platformą streamingową DAZN. Umowa zagwarantowała mu kosmiczną kwotę 365 mln dolarów za stoczenie jedenastu walk. Dzięki temu Meksykanin błyskawicznie wskoczył do TOP 10 najlepiej zarabiających sportowców świata według notowania magazynu „Forbes”.
Mayweather tymczasem, który od 2017 roku pozostaje na emeryturze, wyśmiał właśnie Alvareza, nazywając zawarcie umowy na marne 365 mln głupotą i koszmarnym błędem. – Ja takiego błędu nigdy nie popełniłem. Nie podpisałbym umowy na 11 walk. Zamiast tego zarobiłem 300 mln na jednym pojedynku, a później kolejne 300 na jeszcze jednym – powiedział Amerykanin w rozmowie z FightHype.
W dalszej części wywiadu Floyd wyjaśnił, że chodzi mu o starcia z Mannym Pacquiao i Conorem McGregorem. Pierwsze trwało 36 minut, drugie 28. – Łącznie godzina roboty, za którą zainkasowałem ok. 650 mln dolarów – stwierdził Mayweather.
Internauci komentujący wywiad szybko przypomnieli natomiast, że Canelo jedyną porażkę na zawodowym ringu poniósł właśnie w walce z Mayweatherem. Nie da się ukryć, że za ewentualny rewanż obaj pięściarze zainkasowaliby absolutnie rekordowe kwoty.