Lech Poznań pokonał na wyjeździe Stal Mielec 3:1 i awansował do półfinału Pucharu Polski. Kolejorz udanie wrócił do rywalizacji po przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa. – W drugiej połowie musieliśmy trochę popracować, aby wygrać – podkreślił trener gości Dariusz Żuraw.
Lech Poznań przeważał od początku spotkania. Przyjezdni objęli prowadzenie już w 4. minucie dzięki trafieniu Daniego Ramireza. – Sam się zastanawiam, dlaczego w pierwszym minutach meczu daliśmy się zepchnąć do tak głębokiej defensywy. Słychać, jaki mam głos, cały czas próbowałem to zmienić, ale ja nie jestem na boisku. Na pewno kibice to jest 12. zawodnik. Gdyby byli, to ich wsparcie mogłoby ponieść naszą drużynę. Jednak warunki były, jakie widzieliśmy i nie ma się co zajmować "gdybaniem" – powiedział Dariusz Marzec, trener Stali Mielec.
Kolejne gole dla Kolejorza strzelili Timur Żamaletdinow i Kamil Jóźwiak. Zespół z Mielca odpowiedział tylko trafieniem Bartosza Nowaka. W czwartek Kolejorz pozna kolejnego rywala w walce o Puchar Polski. Pozostałymi półfinalistami są Legia Warszawa, Lechia Gdańsk i Cracovia.
– Przyjechaliśmy tutaj po awans. Szybko objęliśmy prowadzenie, potem dołożyliśmy drugą bramkę. Wydawało się, że mecz mamy pod kontrolą. Myślę, że ważnym momentem była sytuacja z cofniętym rzutem karnym. Wskutek chwili naszej dekoncentracji Stal strzeliła bramkę. W drugiej połowie musieliśmy trochę popracować, aby wygrać. Wydaje mi się, że zasłużyliśmy na awans – zaznaczył Dariusz Żuraw.
Jego zespół musiał radzić sobie bez najlepszego napastnika, którym jest Christian Gytkjaer. Duńczyk dostał wolne, by być gotowym na hitowe spotkanie z Legią Warszawa w meczu PKO Ekstraklasy.
– Nasz napastnik numer jeden, czyli Christian Gytkjaer borykał się ostatnio z drobnym urazem i dlatego został w Poznaniu. Timur Żamaletdinow bardzo dobrze wyglądał w okresie przygotowawczym, stąd decyzja o jego wystawieniu – wyjaśnił Żuraw.