Polski futbol przechodził różne fazy, na przykład w latach 90. Przyciągał przedziwne postaci i kombinacje. Karty piłkarzy mogły należeć do prywatnych właścicieli, co miało ogromy wpływ na losy czołowych klubów w Polsce. Nowi ludzie w piłce pojawiali się znikąd, z walizką pieniędzy, lub nawet bez nich, większość znikała szybko i ślad po nich ginął. Kilku bardziej wiarygodnych włożyło w futbol wiele milionów. Gdy myśleliśmy, że na w poły kryminalne historie należą do przeszłości, pojawił się Vanna Ly i jego podejrzana świta. I co ciekawe, właśnie z Wisły Kraków wypłynął impuls do zmian w myśleniu o strukturze właścicielskiej polskich klubów.