W wieku 86 lat zmarł Marian Więckowski, utytułowany polski kolarz, jeden z trzech, którzy trzykrotnie triumfowali w Tour de Pologne – przekazał w piątek wieczorem organizujący ten wyścig obecnie Lang Team. Informację potwierdził też PZKol.
"Niezwykle smutna wiadomość. W wieku 86 lat zmarł Marian Więckowski. Był trzykrotnym zwycięzcą Tour de Pologne, ale żadna statystyka nie odda jego klasy. Na rowerze i w życiu. Pasjonat kolarstwa, wychowawca młodzieży, dobry duch nawet w najtrudniejszych czasach. Fantastyczny, ciepły Człowiek. Stały gość Tour de Pologne, kolarstwo było jego tlenem. Żegnaj "Maniuś". Pogrążony w żalu zespół Lang Team" – można przeczytać we wpisie na oficjalnym profilu Tour de Pologne na Facebooku.
Odszedł Człowiek, który kochał kolarstwo, my wszyscy kochaliśmy Jego. Marian Więckowski - trzykrotny zwycięzca Tour de Pologne, dobry duch polskiego peletonu.
— Tour de Pologne (@Tour_de_Pologne) July 17, 2020
Żegnaj, Maniuś! Spoczywaj w pokoju ['] pic.twitter.com/AaJLMHl8Qy
– To był mój... brat cioteczny. Miał predyspozycje szybkościowe i lubił atakować, więc musiałem go pilnować jak zająca. Bo jak zając ucieknie, to koniec. Nie patrzyliśmy wtedy, czy rodzina, czy jedna drużyna CWKS, jak wówczas nazywano Legię, tylko walczyliśmy między sobą. Trzecie zwycięstwo kosztowało mnie chyba najwięcej wysiłku. Przydarzyło się, że na początku tego ostatniego etapu zostałem z tyłu, a był silny boczny wiatr, padał deszcz i z miejsca poszła "rozróba", uciekło 10 rywali. Mieli już trzy, cztery minuty przewagi. Zacząłem szukać sprzymierzeńców, mocno pracowaliśmy. Po 100 km pogoni złapałem ich. Potem rywale komentowali: "Jesteś bardzo dobry, skoro w takich warunkach nas doszedłeś" – opowiadał.
Do Więckowskiego należy jeszcze inny rekord Tour de Pologne – przejechał najwięcej dni w koszulce lidera, łącznie 20. W sumie w latach 1952-60 ukończył osiem wyścigów TdP. Był kolarzem wszechstronnym, wytrzymałym i twardym, a przy tym lubianym w peletonie. Miał opinię człowieka spokojnego, towarzyskiego, skorego do pomocy.
– Zasadą było wówczas pomóc koledze. Gdy któryś mówił: "nie mam pompki", to po chwili było: "proszę, masz pompkę", "przebiłem oponę" – "to masz moją zapasową". Najważniejsze było jechać razem i rywalizować na mecie – przyznał.
W 1957 roku nie udało się Więckowskiemu odnieść czwartego zwycięstwa z rzędu. Zajął 28. lokatę. W tym samym sezonie został jednak uznany najlepszym polskim kolarzem.
Po zakończeniu kariery był trenerem, przez wiele lat pracował też jako szef szkolenia w Polskim Związku Kolarskim. W ostatnich sezonach był stałym gościem Tour de Pologne, który w tym roku odbędzie się po raz 77.
– Teraz jest to wyścig inaczej rozgrywany niż za moich czasów. Zawodnicy mają duży komfort, znacznie lepszy sprzęt, no i jest już prawdziwie zawodowa otoczka. Mam jednak zastrzeżenie, że kolarze często poczynają sobie zbyt ospale. Jeden patrzy na drugiego, mało jest indywidualnych ataków, które rozerwałyby peleton. Bardzo się oszczędzają. W sumie jednak to bardzo fajne chłopaki, z dużym poczuciem humoru – skomentował weteran TdP.
Po Więckowskim trzykrotnie na najwyższym stopniu podium Tour de Pologne stanęli jeszcze tylko Andrzej Mierzejewski (1982, 1984, 1988) i Dariusz Baranowski (1991-1993).