Pewnego dnia wezwali mnie wcześnie rano do klubu. Rzucili jakiś papier po polsku, stanęli nade mną i kazali podpisać. Odmówiłem i pomyślałem, czy ja w ogóle powinienem tu siedzieć sam z mafią – opowiedział Sebastian Rajalakso w rozmowie z dziennikiem "Aftonbladet". Szwed ma fatalne wspomnienia z Jagiellonii.